Ceny prądu dla „dla małych” zamrożone do końca roku. Wzrosty odczują średnie i duże firmy

Projekt nowelizacji ustawy o OZE zamrażał ceny na poziomie z czerwca 2018 r. dla gospodarstw domowych, jednostek samorządu terytorialnego, szpitali, mikro- i małych firm. Teraz kolejna nowelizacja ma zapobiec konfliktowi polskiego rządu z Komisją Europejską, która wymaga przestrzegania przepisów unijnych dotyczących rynku prądu.

W grudniu 2018 r. rząd wprowadził ustawę, która zamrażała detaliczne ceny prądu na poziomie z czerwca 2018 r., a sprzedawcom zapewniała rekompensaty. Okazuje się jednak, że rekompensaty nie będą miały bezpośredniego wpływu na tendencje spadkowe czy wzrostowe cen energii, ponieważ mechanizmy łagodzące uzależnione są od czynników zewnętrznych. Ceny za energię będą więc rosnąć.

Prezes Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław – Bogusław Ocha uważa, że kroki podjęte przez rząd pod koniec 2018 r. łagodzą problem, ale go nie rozwiązują, ponieważ z szacunków wynika, że pomimo niższej akcyzy i opłaty przejściowej oraz proponowanych rekompensat w 2019 r. ceny energii wzrosną o co najmniej 25%  w odniesieniu do poprzedniego roku.

Średnie i duże przedsiębiorstwa

Według założeń projektu kolejnej nowelizacji ustawy o OZE od 1 lipca 2019 r. przedsiębiorstwa nie będą zobowiązane do oferowania cen energii elektrycznej na poziomie z 30 czerwca 2018 r. dla średnich i dużych przedsiębiorstw. Decyzja została uzasadniona sytuacją na hurtowym rynku energii elektrycznej w Europie.

Rząd ma możliwość skorzystania z luki prawnej w przepisach unijnych, czyli tzw. “klauzuli usługi publicznej”, która zakłada, że państwo może dotować ważne usługi społeczne po ich uzasadnieniu i z jak najmniejszą ingerencją w rynek. W efekcie takiego działania ceny dla firm mogłyby zostać uwolnione, ale przedsiębiorstwa – z wyjątkiem energochłonnych, mogłyby skorzystać z “klauzuli pomocy publicznej de minimis” zakładającej, że do każdej zakupionej i zużytej w II połowie 2019 r. ilości energii przysługuje możliwość ubiegania się o dopłatę. Dopłata nie podlega zatwierdzeniu przez UE i jest kwotą ograniczoną do 200 tys. euro w ciągu trzech lat podatkowych.

Dla wielu firm takie rozwiązanie jest bardziej niekorzystne niż prognozowane podwyżki cen prądu, ponieważ pomoc de minimis nie podlega zatwierdzeniu, ale musi zostać rozliczona, zatem każdy przedsiębiorca będzie zobowiązany do obliczenia, ile zaoszczędził poprzez zamrożenie cen prądu oraz do złożenia sprawozdania do UOKiK. Rozwiązanie nie jest transparentne, ponieważ nie wiadomo, w jaki sposób firmy energetyczne będą wystawiać faktury dla firm oraz nie wszystkim przedsiębiorcom należy się ulga w cenie prądu.

Średnie i duże przedsiębiorstwa będą musiały zmagać się z coraz częstszym brakiem ofert dostawy prądu, czego efektem będzie przyjmowanie ofert tzw. sprzedawców rezerwowych, którzy proponują znacznie wyższe ceny.

Przedsiębiorstwa energochłonne

Ministerstwo Przedsiębiorczości przygotowało ustawę mówiącą o ulgach dla przedsiębiorstw energochłonnych z tytułu rosnących cen. Projekt obejmuje blisko 300 firm, które konsumują 20% energii produkowanej w kraju, czyli huty, rafinerie, papiernie, ale też producenci nawozów i związków azotowych, chemikaliów, włókien chemicznych, ubrań ognioodpornych i ochronnych dla skóry. Z tytułu rekompensaty z powodu rosnących cen energii za 2018 r. przeznaczono ok. 900 mln zł.

Problemem jest węgiel

Wyższa cena energii elektrycznej na rynku hurtowym uwarunkowana jest ponoszeniem przez wytwórców wysokich kosztów uprawnień do emisji. Polska struktura wytwarzania energii opiera się w prawie 80% na wysokoemisyjnym węglu kamiennym i brunatnym.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.