Chrońmy morza i oceany

27 czerwca obchodzimy Światowy Dzień Rybołówstwa. Święto to ustanowiła Światowa Konferencja ds. Rybołówstwa w 1984 roku. Ma ono na celu m.in. zwrócenie uwagi na problem zmniejszających się, z powodu zmian klimatycznych oraz nadmiernej eksploatacji, naturalnych zasobów mórz i oceanów.

Problemy mórz i oceanów

Morza i oceany pokrywają ponad 70% powierzchni kuli ziemskiej. A ich kondycja pozostawia wiele do życzenia. Niestety większość z nas nie zdaje sobie sprawy z niepokojących zjawisk, które zachodzą pod wodą. Wiele z nich to efekt działalności człowieka. Jakie są nasze grzechy główne? Przełowienie ryb i innych organizmów morskich, odpady i zanieczyszczenia czy zakwaszenie oceanów, będące następstwem zwiększonej ilości dwutlenku węgla w atmosferze. Każdego roku do mórz i oceanów świata trafia około 10 mln ton śmieci! Temat ochrony mórz i zasobów morskich jest bardzo ważny. Został wyodrębniony przez ONZ jako osobny obszar pośród 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju.

Bałtyk pod lupą

Zaglądając na nasze podwórko, czyli Morze Bałtyckie, możemy zdefiniować następujące problemy: zanieczyszczenie wód morskich substancjami odżywczymi (zakwit glonów), nadmierna eksploatacja ryb i odpady morskie (np. zagubione sieci rybackie). Z danych Międzynarodowej Rady Badań Morza 60% zbadanych stad ryb z Morza Bałtyckiego jest obecnie nadmiernie eksploatowanych. Wśród nich są dwa stada bałtyckiego dorsza. Aby odtworzyć stada ryb, należy jak najszybciej zakończyć nadmierne połowy i wyeliminować te nielegalne. Weryfikacji potrzebuje także gospodarowanie zasobami morskimi, aby uniknąć niekorzystnego oddziaływania działalności połowowej na ich stan.

Ryby bałtyckie

Jednak malejące zasoby i obowiązujące limity połowowe to nie jedyny problem z jakim boryka się polskie rybołówstwo. Pomysłodawcy projektu edukacyjnego Naturalnie Bałtyckie zwracają również uwagę, że bolączką branży jest także mit na temat zanieczyszczeń w rybach bałtyckich.

 Niestety nie żyjemy w krystalicznie czystym środowisku i zanieczyszczenia występują w glebie, wodzie, czy powietrzu, a stąd dostają się do naszego pożywienia. Dziś zanieczyszczenia obecne są w każdej żywności: mięsie, nabiale, zbożach, warzywach, owocach, czy rybach. Oczywistym jest że spożycie zbyt dużych ilości szkodliwych substancji jest niekorzystne dla zdrowia, dlatego wprowadzane są limity ich zawartości, które nie mogą być przekroczone w żywności obecnej na rynku europejskim oraz mechanizmy kontrolne, które weryfikują czy na rynek trafiają produkty bezpieczne dla konsumentów. Zawartość zanieczyszczeń w rybach bałtyckich jest w Polsce monitorowana w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska, jak również sami producenci kontrolują jakość surowca. Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ryby i przetwory rybne pochodzące z Bałtyku zawierają niewielkie w stosunku do obowiązujących limitów zawartości zanieczyszczeń i w żaden sposób nie zagrażają konsumentom – mówi dr h. inż. Joanna Szlinder-Richert, prof. w Morskim Instytucie Rybackim – Państwowym Instytucie Badawczym.

Co ważne, zawartość niektórych zanieczyszczeń w rybach (np. dioksyn) spada. Związane jest to z wprowadzeniem systemowych rozwiązań zmniejszających emisję zanieczyszczeń do atmosfery, bo właśnie tą drogą najwięcej ich trafia do Morza Bałtyckiego.

źródło: .eea.europa.eu/pl, odpowiedzialnybiznes.pl, biznes.newseria.pl, fot. Unsplash