Czy grozi nam niedobór wody pitnej?

W czerwcu bieżącego roku mieszkańcy Skierniewic zmagali się z kryzysem wodnym. Temperatury dochodzące do 30° C oraz ponad dwukrotne zwiększenie zużycia wody spowodowało, że w skierniewickich kranach zapanowała posucha. Niedobór wody został w ciągu kilku dni zażegnany, jednak całe zdarzenie sprowokowało pytania: Czy będziemy zmagać się z niedoborem wody pitnej? I w jaki sposób możemy mu przeciwdziałać?

– Jak się okazuje, woda w kranach nie jest nieskończona i w Polsce będziemy zmagać się z coraz częstszymi takimi kryzysami. Z czego to się bierze? Otóż miasta polskie zostały bardzo poważnie zabetonowane, a rzeki wyprostowane, i skutkiem tego jest fakt, że woda nawet jeżeli spada, bardzo szybko spływa do morza, nie wchodząc wewnątrz w naszą glebę – podkreśliła Joanna Maraszek, redaktorka portalu Świat OZE.

Warto jednak podkreślić, że zwykli obywatele również mogą dołączyć się do ochrony zasobów wody pitnej. W jaki sposób? Wiele zależy od naszych codziennych wyborów i eliminacji szkodliwych nawyków. Podczas mycia zębów lub golenia się warto przykręcić kurek z wodą. Można też rozważyć zakup specjalnej nakładki na kran z perlatorem, która zmniejsza pobór wody, ale w sposób niedostrzegalny dla użytkownika.

Oszczędzanie wody możliwe jest także w ogrodzie: wystarczy zmodyfikować sposób podlewania roślin (nawadniać je rano lub wieczorem zamiast w południe), zainstalować automatyczny, precyzyjny system podlewania lub dokupić specjalną końcówkę do węża ogrodowego, która zmniejszy ilość marnowanej wody.

Do udziału w inicjatywach służących oszczędzaniu zasobów wody zachęcają również polskie miasta. W sierpniu bieżącego roku we Wrocławiu rozpoczęła się akcja „Złap deszcz” – jej celem jest zwiększenie świadomości mieszkańców w zakresie oszczędzania zasobów wody pitnej oraz zachęcenie do łapania wody deszczowej, m.in za pomocą pojemników na deszczówkę, budowy studni chłonnej lub poprzez założenie ogrodu deszczowego. Złapaną w ten sposób wodę można później wykorzystać np. do podlewania roślin.

Czy zabraknie nam wody pitnej? Eksperci uspokajają, że nie ma powodów do obaw, niemniej jednak większy kryzys wiąże się z tym, jak wytwarzana jest nasza energia elektryczna. Jak się okazuje, węgiel pochłania najwięcej wody, jeżeli chodzi o produkcję energii elektrycznej, i to może być niepokojące – powiedziała Joanna Maraszek.

Warto bowiem przypomnieć, że prace nad projektem „Stop suszy” wciąż nie zostały ukończone. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie deklaruje, że strategia ta ma być gotowa dopiero w 2020 r..

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: