Foxconn doprowadzi do ekologicznej katastrofy?

Tajwański gigant technologiczny – Foxconn w ubiegłym roku ogłosił budowę nowej fabryki w stanie Wisconsin, co zostało przyjęte z dużym zadowoleniem wśród lokalnej społeczności. Zdaniem wielu lokalizacja nowej inwestycji pomoże obniżyć stopę bezrobocia. Niestety okazało się, że powstanie fabryki będzie wiązać się z eksploatacją zasobów wodnych jeziora Michigan, na co zezwolił stanowy Departament Zasobów Naturalnych. Woda potrzebna jest do produkcji ekranów LCD stosowanych w urządzeniach mobilnych, takich jak smartfony i tablety. Ekolodzy już zapowiedzieli protesty, ponieważ ich zdaniem podjęta przez władze decyzja jest skandaliczna.

Fabryka, której koszt budowy wyniesie 10 miliardów dolarów, każdego dnia będzie pobierać z jeziora Michigan 26,5 miliona litrów wody, z czego 40% zostanie utraconych m.in. pod wpływem parowania. Cała reszta ma być oczyszczana i ponownie wtłaczana do jeziora, co ma ograniczyć nadmierną eksploatację wód. Wciąż nie jest to jednak rozwiązanie zadowalające ekologów, którzy twierdzą, że fabryka tajwańskiego producenta może prowadzić do katastrofalnych skutków.

„Jeżeli pozwolimy, by tak się stało, to będzie się tak dziać na innych wodach, w innych państwach”, powiedziała na publicznym zgromadzeniu Jennifer Giegerich, dyrektor Ligi Ochrony Wisconsin.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Przeciwnicy budowy fabryki Foxconn zwracają uwagę na możliwość naruszenia porozumienia „Great Lakes Compact” podpisanego przez państwa regionu Wielkich Jezior. Zakazuje ono eksploatacji wód z ich dorzecza, choć istnieje kilka prawnie uregulowanych wyjątków od jego stosowania. Foxconn uzyskał zgodę, lecz organizacje ekologiczne chcą cofnięcia tej niefortunnej ich zdaniem decyzji.

Foto: Ubergizmo