Masowe odławianie ryb w Australii. Wszystko po to, by ochronić gatunki przed wymarciem

Władze stanu Nowa Południowa Walii w Australii zdecydowały się na radykalny i być może bezprecedensowy (przynajmniej na taką skalę) krok w celu ochrony ryb. Przeznaczono 10 mln dolarów na odłowienie zwierząt z dolnej części rzeki Darling i przeniesienie ich do innych miejsc. To jeden ze sposobów złagodzenia skutków suszy, jaka dotknęła region wiele miesięcy temu.

Do dziś mieszkańcy południowych stanów Australii doświadczają skutków ubiegłorocznej suszy. Znaczne obniżenie poziomu wody w dolnej części rzeki Darling, a przy tym zakwity glonów, doprowadziły już do śmierci ogromnej ilości ryb. Ich gnijące ciała pogorszyły sytuację, zatruwając wodę i zabijając między innymi małże.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Reakcja władz – budowa „Arki Noego”

Władze zdecydowały się na wdrożenie projektu nazywanego „współczesną Arką Noego”.

Nie zamierzam owijać w bawełnę. Sytuacja, przed którą stoimy, jest niczym innym jak potencjalnym rybim Armageddonem – stwierdził Adam Marshall, minister rolnictwa w rządzie Nowej Południowej Walii. Władze przeznaczą 10 mln dolarów na wyławianie i przeniesienie w bezpieczne miejsca cennych gatunków ryb z rzeki Darling. Docelowo w przyszłości mają zostać reintrodukowane – rząd planuje przywrócić je w naturalnym miejscu ich występowania. Ekologowie protestują zarzucając, że w ten sposób likwiduje się jedynie skutki, a nie przyczyny. Optują za wprowadzeniem limitu w pobieraniu wody z rzek na potrzeby rolnictwa.

Australijskie media rozpisują się o nowej Arce Noego, która trafiła do Nowej Południowej Walii. Porównania są całkiem trafne, biorąc pod uwagę masowe wyławianie różnych gatunków ryb nie na potrzeby żywieniowe, ale dla zachowania gatunków.