Michigan – co ze starym rurociągiem transportującym gaz ziemny i ropę?

Stan Michigan stoi przed podjęciem trudnych decyzji. Lokalne społeczności muszą zmienić dotychczasowe podejście i zrównoważyć zapotrzebowanie na energię pozyskaną z ropy i gazu – to nie tylko kwestia zmian klimatycznych, ale również bezpieczeństwa mieszkańców.

W Stanach Zjednoczonych ponad połowa rurociągów transportujących m.in. ropę została zbudowana przed rokiem 1960. Stare kanały transportujące ropę i gaz mogą ulegać uszkodzeniom, przez co dochodzi do wycieków paliw. Doradcy Białego Domu są zdania, że rurociągi w porównaniu z transportem naziemnym, takim jak kolej czy ciężarówka, i tak są bezpieczniejsze.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Około 3 miliony mil rurociągów transportuje ropę naftową, gaz ziemny i inne niebezpieczne substancje przez Stany Zjednoczone. Większość rurociągów przebiegających przez środek kraju dostarcza ropę naftową z zachodniej Kanady i Północnej Dakoty na południe do rafinerii w Teksasie i Luizjanie. Znaczna część tego systemu pochodzi z boomu gospodarczego przypadającego w USA na lata 50. i 60. XX wieku. Większość rurociągów gazu ziemnego koncentruje się wokół formacji łupkowej Marcellus we wschodnim Ohio i Pensylwanii. A 60% z 319 000 mil rurociągów aktualnie transportujących gaz ziemny zainstalowano przed rokiem 1970. Ostatni raport Departamentu Energii sugeruje, że zastąpienie tylko żelaznych rurociągów, czyli najstarszych i najbardziej niebezpiecznych, kosztowałoby ok. 270 mld dolarów.

W 2010 r. jeden z rurociągów Enbridge w stanie Michigan pękł, rozlewając 1 milion litrów ropy do rzeki Kalamazoo. Rurociąg ten został zbudowany w latach 60. XX wieku, a spawy i pokrycia ochronne niestety nie przetrwały próby czasu. Koszt usunięcia tego wycieku wyniósł ponad 1 mld dolarów. Od tego czasu mieszkańcy Michigan obawiają się także wycieku z rurociągu Straits.

Duży wyciek w Cieśninie Mackinac może spowodować zanieczyszczenie ropą naftową ponad 1200 mil linii brzegowej, spowodować 1,3 miliarda dolarów szkód. Dodatkowo, jak szacują naukowcy z Michigan Technological University, usuwanie zanieczyszczeń może kosztować 500 milionów dolarów.

Wraz ze wzrostem wydobycia ropy i gazu władze muszą zastanowić się nad zapewnieniem odpowiedniego zaopatrzenia w energię, ale przy zachowaniu ochrony bezpieczeństwa publicznego i zmniejszeniu uzależnienia kraju od paliw kopalnych.

Foto NWF

Gubernator stanu Michigan Rick Snyder i kanadyjska firma Enbridge osiągnęły porozumienie w sprawie rurociągu znajdującego się w rejonie Wielkich Jezior. Przewód o długości czterech mil, przez który płynie ropa, pod cieśniną Mackinak, ma już 65 lat. Również ekolodzy włączyli się w walkę i domagają się zamknięcia rurociągu. Władze postanowiły wybudować nowy, a stary poddać konserwacji. Koszt prac jest szacowany na ok. 500 mln dolarów, nie podano natomiast terminu ich ukończenia. Po przeprowadzeniu niezależnej analizy ryzyka, Snyder i Enbridge uzgodnili, że rurociąg zastępczy powinien zostać umieszczony wewnątrz tunelu i zagrzebany pod dnem jeziora. Podjęcie tego kroku znacznie zmniejszyłoby ryzyko wycieku. Budowa zajmie jednak co najmniej siedem lat. Umowa zakłada, że ​​gazociąg Straits będzie działał w trakcie budowy nowego rurociągu.

Coraz więcej jest dowodów, takich jak najnowszy raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu ONZ, że zamiast większej i lepszej sieci rurociągów, USA potrzebuje nowej strategii energetycznej, mającej na celu zakończenie uzależnienia od paliw kopalnych. Stany Zjednoczone powinny to zrobić do roku 2050. Problemem jest fakt, że budowa rurociągów trwa dekady, a drogie inwestycje jeszcze bardziej uzależniają od paliw kopalnych.

Niedawny sondaż pokazuje, że większość Amerykanów popiera agresywne działania i walkę z globalnym ociepleniem. Niestety dużo trudniej jest wyegzekwować poparcie dla konkretnych inicjatyw, które wpłyną na polepszenie sytuacji klimatycznej.