Nowa Zelandia nie będzie wydawać zezwoleń na wydobycie ropy na terenach morskich

Nowa Zelandia dołącza do grona państw, które stają w opozycji do ropy naftowej oraz reszty paliw kopalnych i widzą przyszłość w zielonych barwach energetyki odnawialnej. Rząd Nowej Zelandii zdecydował, że nie będzie już wydawać zezwoleń na wydobywanie ropy naftowej na terenach morskich, co ma pomóc efektywniej chronić faunę i florę. Zakaz ten wchodzi w życie w trybie natychmiastowym, jednak nie obowiązuje firm, które uzyskały odpowiednie pozwolenia wcześniej.

„Transformacje muszą się gdzieś rozpocząć i jeśli dziś nie podejmiemy decyzji, które zasadniczo zaczną obowiązywać za trzydzieści lub więcej lat, ryzykujemy, że zadziałamy zbyt późno i wywołamy społeczne niepokoje w naszym kraju” – powiedziała Jacinda Ardern, premier Nowej Zelandii.

Decyzja nowozelandzkiego rządu została przyjęta raczej pozytywnie, szczególnie przez organizacje proekologiczne, takie jak Greenpeace, który w oficjalnym komunikacie wyraził swoje zadowolenie. Wiele wskazuje na to, że kolejne lata będą jeszcze bardziej satysfakcjonujące. Władze Nowej Zelandii zamierzają bowiem stać się bezemisyjnym państwem do 2035 roku.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Spore obawy wyraża jednak partia opozycyjna, która zarzuca rządzącej Partii Pracy brak wymaganej rozwagi, co będzie dla kraju bardzo kosztowne.

„Decyzja ta jest pozbawiona jakiegokolwiek uzasadnienia. Z pewnością nie ma to nic wspólnego ze zmianami klimatycznymi. Modyfikacje te spowodują po prostu przeniesienie produkcji w inne miejsca na świecie, a nie ograniczenie emisji” – mówi rzecznik ds. energii i zasobów Jonathan Young i dodaje, że przyczyni się to do utraty wielu dobrze płatnych miejsc pracy i wzrostu bezrobocia.

Foto: Nbr.co.nz, Jerry Yelich-O’Connon