Piątka dla zwierząt, ale czy dla wszystkich? Kontrowersyjne zapisy projektu

Wczoraj Sejm przegłosował nową ustawę o ochronie praw zwierząt. Trafiła ona do dalszej pracy w Senacie, gdzie projekt będzie poprawiany i finalizowany. Jednym z zapisów, który najbardziej ucieszył aktywistów jest zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Okazuje się jednak, że nie wszystkie propozycje rządu budzą radość wśród obrońców zwierząt. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Interwencje tylko z weterynarzem lub policjantem

Już w styczniu posłowie PiS zaproponowali projekt, któremu gorąco sprzeciwiały się organizacje pozarządowe. Obrońcy praw zwierząt mieliby utracić prawo samodzielnych interwencji w przypadku maltretowanych zwierząt. Oznaczało to, że nie mogliby odbierać właścicielom takich czworonogów i się nimi opiekować. Projekt upadł, ale zapis może ponownie się pojawić w ustawie, która właśnie trafiła do Senatu.

– Wszystko na to wskazuje iż słynna „Piątka dla zwierząt” jaką zaproponował Jarosław Kaczyński z PiS będzie gwoździem do trumny tysięcy zwierząt jakie powinny być odebrane ludziom, którzy się nad nimi znęcają – czytamy na profilu Facebookowym Pogotowia dla zwierząt.

Tuż pod koniec głosowania PiS wprowadziło bowiem swoją poprawkę do ustawy. Wynika z niej, że tymczasowy odbiór zwierząt, które są maltretowane przez opiekunów będzie podejmował policjant oraz strażnik miejski lub lekarz weterynarii. Muszą oni być na miejscu interwencji. Nie tylko wydłuży to czas reakcji, ale też o losie zwierząt będą decydować ludzie, którzy nie mają kompetencji, aby realnie i rzeczowo ocenić, czy rzeczywiście istnieje zagrożenie życia lub zdrowia czworonoga. Ponadto policjanci mogą nie chcieć podejmować takich decyzji, aby nie narażać się komendantowi. Obecnie straż miejska i policja również mają prawo odbioru zwierząt, ale bardzo rzadko z niego korzystają.

Racje rządu

Argumentem po stronie rządu jest ochrona własności prywatnej. Poprzez zmianę zapisów chcą ograniczyć możliwość wkraczania na posesję właściciela przez cywili. Ponadto posłowie argumentowali, że zwierzęta są odbierane przede wszystkim ludziom biednym, co jest formą dyskryminacji. Organizacje społeczne mają prawo interwencyjnego odbioru zwierząt od 1997 roku i według uczestników debaty jest to błędem.

Los zwierząt najważniejszy

Konrad Koźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt bardzo dobitnie wyraził swoją opinię na temat takiego zapisu w wywiadzie dla TOK Fm:

– Organizacje “nie będą odbierać żywych zwierząt, ale zwłoki”. Te zwierzęta nie doczekają się reakcji odpowiednich organów. Będą konać na oczach swoich oprawców.

Czy przepisy zostaną wprowadzone w życie i jak wpłyną na los zwierząt? Dowiemy się za kilka miesięcy, kiedy zakończą się prace nad ustawą.

Źródło: Tok.fm, Oko-press