Poczta Polska testuje – po samochodach elektrycznych czas na małe e-pojazdy

W myśl ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych Poczta Polska stawia na rozwój alternatywnych metod transportu i testuje małe, elektryczne pojazdy, trójkołowce, skutery oraz rowery. Elektryczne środki lokomocji trafią do listonoszy w dziewięciu polskich miastach.

Do testów Poczta Polska wybrała aż 15 pojazdów od 8 producentów. Duża różnorodność konstrukcji ma ułatwić wybór najbardziej funkcjonalnych rozwiązań. Pojazdy te mają usprawniać pracę listonoszy i służyć głównie do przewozu małych paczek i listów. Spółka zajmująca się świadczeniem usług pocztowych liczy też na duże oszczędności związane z ich eksploatacją oraz chce zmniejszyć swój negatywny wpływ na środowisko naturalne.

Jak wypadły testy aut elektrycznych?

W kwietniu 2018 r. Poczta Polska odbyła testy pojazdów elektrycznych do 800 kg ładowności. Pracownicy poczty przejechali łącznie 21 tys. km, a zsumowana liczba dni wyniosła 785. Każdy z kierowców po zakończeniu kilkudniowego okresu testu dokonywał oceny użyteczności pojazdu. Pod uwagę brane były między innymi parametry techniczno-użytkowe i ogólna opinia na temat pojazdu. Oprócz samych pojazdów pod lupę zostały wzięte także stacje ładowania. Pozwoliło to na zebranie uwag o wygodzie obsługi i funkcjonalności technicznej stacji.

Dzięki testom sprawdziliśmy, które pojazdy elektryczne o ładowności do 800 kg i jakie ich parametry techniczno-użytkowe są szczególnie przydatne w działalności operacyjnej naszej firmy. W przyszłym roku rozpoczniemy pozyskiwanie elektrycznych aut. Pierwsze pojazdy, które mają znaleźć się we flocie Poczty Polskiej będą o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t”, zapowiada Paweł Skoworotko, członek zarządu Poczty Polskiej odpowiedzialny za logistykę i infrastrukturę.

 

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Ostrzeżenia o smogu – kolejny rok absurdu. Polskie progi alarmowania najwyższe w Europie

Polski Alarm Smogowy po raz kolejny sprawdził, ile dni z alarmem smogowym wystąpiłoby, gdyby władze uznały, że Polacy zasługują na zachodnioeuropejskie kryteria ostrzegania o zagrożeniu. W niektórych polskich miastach „francuski” alarm smogowy obowiązywałby przez dwa miesiące. Obowiązujące w Polsce kryteria sprawiają, że pomimo wysokich stężeń pyłów zawieszonych w 2018 w żadnym z miast wojewódzkich nie ogłoszono alarmu smogowego.