Podatek cukrowy od 1 lipca? Przedsiębiorcy apelują o odrzucenie ustawy

Napoje sztucznie słodzone od 1 lipca mają podrożeć w wyniku wprowadzenia ustawy o podatku cukrowym. Przedsiębiorcy protestują i przekonują, że podatek oznacza masowe zwolnienia. 

Podatek cukrowy ma zniechęcić konsumentów do kupowania sztucznie dosładzanych napojów i promować prozdrowotne idee. Ustawa ma wejść w życie 1 lipca 2020 roku.  Tymczasem z powodu pandemii koronawirusa zakłady stoją przed widmem upadłości, a podatek cukrowy zdaniem zarządów wywoła dodatkowe masowe zwolnienia. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Jak podatek cukrowy przełoży się na ceny?

Wysokość opłat zależy od tego, ile substancji słodzącej znajduje się w litrze sprzedawanego napoju. W przypadku jednej substancji za każdy litr zostanie naliczone 70 groszy podatku, 80 groszy za więcej niż jedną. 20 groszy zostanie doliczone do każdego litra napoju z zawartością jednej substancji o właściwościach aktywnych.

Za każdy litr dosładzanego napoju producenci zapłacą dodatkowo 50 groszy. O 10 groszy wyższa będzie opłata za dodatek kofeiny, tauryny lub guarany. Kolejne 5 groszy będzie naliczane za każdy nadmiarowy gram cukru w napoju (jeśli zawartość cukru jest wyższa niż 5 gramów na 100 ml produktu). Za każdą „małpkę” opłata będzie wynosić 1zł. 

Apel przedsiębiorców o wstrzymanie podatku cukrowego

Przedsiębiorcy uważają, że podatek cukrowy wprowadzony teraz oznacza dla nich bankructwo. Wystosowali apel do ministrów.

„Dla wielu państw europejskich szczególnie ważne w tym okresie jest ratowanie miejsc pracy i pobudzenie gospodarki do jak najszybszego powrotu na swoje dawne tory. Jako branża odczuwamy niestety dysonans pomiędzy rozwiązaniami proponowanymi przez rząd a realnymi działaniami. Z jednej strony budowana jest warta dziesiątki miliardów złotych tarcza antykryzysowa mająca ochronić miejsca pracy i zakłady, a z drugiej rząd planuje wprowadzać nowe podatki, które w obecnych warunkach oznaczają planowe zniszczenie całej polskiej branży napojowej. My w tym działaniu nie widzimy żadnej logiki, a raczej duże zagrożenie dla firm i pracowników oraz ich rodzin.” – podkreśla Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ.

Źródło: portalspozywczy.pl