Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Polskie łosie uciekają do Niemiec. Stres wodny wpływa na migrację ssaków

Polskie łosie uciekają do Niemiec. Stres wodny wpływa na migrację ssaków

Łosie z Polski, osiągające nawet 700 kilogramów masy, coraz śmielej przekraczają zachodnią granicę i przedostają się do Niemiec. Choć jeszcze w średniowieczu był to ich naturalny obszar życia, to dziś ich stopniowy powrót po wiekach nieobecności odkrywa ekologiczną prawdę o stanie polskiego środowiska. Wysychające mokradła i pogłębiający się stres wodny stają się problemem dla coraz większej liczbę gatunków.

925x200 6
Reklama

Turyści, uciekinierzy czy celebryci?

Wschodnie landy Niemiec, takie jak Saksonia, Brandenburgia, a także Meklemburgia-Pomorze Przednie, coraz częściej stają się celem wędrówek łosi pochodzących z Polski. Te jedne z największych rodzimych zwierząt są coraz częściej obserwowane po zachodniej stronie Odry. Rocznie na północno-wschodnie tereny Niemiec trafia od 10 do 15 osobników, głównie samców. Większość z nich po pewnym czasie wraca do Polski, ale część decyduje się pozostać i stara się przetrwać w nowym środowisku. 

Jak donoszą lokalne media, stosunek Niemców do pojawienia się tych zwierząt to mieszanka zaskoczenia i fascynacji. Niektóre osobniki stały się „celebrytami” po tym, jak w mediach społecznościowych zaczęto śledzić ich obecność, co wzbudziło duże zainteresowanie. Jednym z najlepiej znanych „emigrantów” stał się łoś Bert, którego zachowanie było sporym zaskoczeniem dla jednego z rolników w Brandenburgii, ponieważ nie mogąc znaleźć partnerki własnego gatunku, zaczął szukać bliskości wśród stada krów.

Wybiera swoją ulubioną krowę, a potem goni za nią przez cały dzień, kiedy jest naprawdę rozochocony. Niezależnie od tego, czy krowa ma cielę, czy nie – opowiadał niemieckiej rozgłośni MDR właściciel hodowli.

Niemieccy eksperci, mimo sporadycznych szkód, oceniają obecność łosi pozytywnie. Podkreślają, że zwierzęta dobrze radzą sobie w ich kraju, o ile mają dostęp do lasu i wody. Niemniej obserwowane przez mieszkańców w okolicach Lipska czy Görlitz zjawisko nasilającej się migracji łosi do Niemiec, według naukowców ma ważne środowiskowe przyczyny w Polsce

Między ochroną a bezpieczeństwem

W Polsce populacja łosia euroazjatyckiego, największego współcześnie żyjącego ssaka kopytnego, dzięki latom ochrony, odbudowała się do poziomu około 30 tys. osobników. Jednak sukces ochrony przyrody wiąże się także z nowymi wyzwaniami – łosie, jako zwierzęta samotnicze, pokonują nawet 30 kilometrów dziennie, coraz częściej biorą udział w groźnych wypadkach drogowych. Tego rodzaju statystyki wykorzystują środowiska myśliwskie domagające się debaty nad przywróceniem ich odstrzału.

Wyzwaniem pozostaje infrastruktura drogowa, która w znacznej mierze nie pozwala na bezkolizyjne przejście na drugą stronę, co dla tak intensywnie przemieszczającego się gatunku jest kluczowe. Ze względu na ich masę i rozmiary, ewentualne kolizje z pojazdami są zazwyczaj tragiczne w skutkach zarówno dla zwierząt, jak i ludzi. Rodzi to pytanie, dlaczego mimo licznych przeszkód na drodze decydują się poszukiwać nowych terenów bytowania na zachodzie.

soze aktualne zdjecie portal 1800x900 2026 05 05T130638.942

Łoś jako barometr stresu wodnego

Tomasz Borowik z Polskiej Akademii Nauk (PAN) wskazuje na alarmującą dla polskiego środowiska przyczynę, dla której łosie decydują się emigrować na zachód. Jest to wysychanie mokradeł w Polsce podczas coraz bardziej gorących lat. Łosie, genetycznie przystosowane do chłodniejszych i wilgotnych terenów, w poszukiwaniu wody są zmuszone do migracji

Na wschodzie blokuje je ufortyfikowana granica z Białorusią, na północy Bałtyk, a na południu panują jeszcze wyższe temperatury, a co za tym idzie – jest jeszcze mniej mokradeł. Z tego powodu naturalnym kierunkiem staje się zachód. Jednak przyczyny migracji łosi, to także dowód na to, że w Polsce problem z retencją wody staje się krytyczny.

Migracja łosi pokazuje, że stres wodny w Polsce się pogłębia. Duże ssaki należą do pierwszych gatunków odczuwających skutki zmian klimatycznych i niedoboru wody. Jeśli obecnie polskie sadzawki i bagna są zbyt suche dla łosi, to bez podjęcia zdecydowanych działań w kolejnym etapie wody może zacząć brakować również dla ludzi

Jednym z przykładów jest Jezioro Klimkowskie, z którego w bardzo szybkim tempie ubywa wody. Mimo śnieżnej zimy po roztopach zapełnienie zbiornika wynosiło tylko ok. 60%. Pod koniec ubiegłego roku sytuacja była alarmująca – zostało zaledwie 12% wody, co sprawia, że mieszkańcy apelują o pilne zmiany w gospodarowaniu zgromadzoną tam wodą, gdyż jak twierdzi jeden z nich: „jeśli nic się nie zmieni, to na kolejne lato trzeba będzie migrować razem z łosiami”. 

Zobacz też: Rekord urodzeń żubrów w Bieszczadach. Sukces ochrony zaczyna tworzyć nowe zagrożenia

Źródła: Euronews, dw.de, mdr.de, Radio Kraków, Portal Samorządowy, elch-emil.at, własne

Fot. Canva (Glen Pearson, John Morrison, Rejean Bedard) 

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.