Smog zwiększa umieralność na koronawirusa. Badania pokazują wzrost o 15 procent

Zespół naukowców z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali związek pomiędzy długim wystawieniem na kontakt ze smogiem, a ilością zakażeń koronawirusem w Stanach Zjednoczonych. Badacze wskazali, że wzrost zanieczyszczenia cząstkami PM 2,5 o nawet  1 µg/m3 zwiększa śmiertelność zachorowań chorych na COVID-19 nawet o 15 procent. Tymczasem przy wzrastającej ilości zakażeń administracja prezydenta Donalda Trumpa zniosła zakazy o zanieczyszczaniu powietrza.

Badania naukowców z Harvarda oparto na danych o ilości zgonów na poziomie hrabstw w całych Stanach Zjednoczonych do dnia 4 kwietnia 2020 roku. Te zostały zestawione z analizami zanieczyszczenia powietrza w latach 2000-2016. W analizach uwzględniono 16 zmiennych, ale wykluczono statystyki z Nowego Jorku. Metropolia ma bardzo wysoką ilość zachorowań i zgonów,  jest również jednym z największych obszarów o największym zagęszczeniu ludności na świecie. Jej wynik mógłby zaburzyć cały rezultat analiz. Poniżej przedstawiona grafika wskazuje, że hrabstwa z dużą gęstością zaludnienia i wysokim poziomem zanieczyszczenia pyłem PM2,5 odpowiadają wysokim ilościom ofiar śmiertelnych koronawirusa.

Fotowoltaika od Columbus Energy

“Rezultaty tego studium również podkreślają znaczenie kontynuowania wzmacniania regulacji związanych z zanieczyszczeniem powietrza podczas kryzysu COVID-19. Przewidujemy, że nieprzestrzeganie tych regulacji może zwiększyć wskaźnik śmierci i hospitalizacji chorych na COVID019, co dodatkowo obciąży nasz system opieki zdrowotnej i odbierze dostęp do zasobów pacjentom z COVID-19” – czytamy w sprawozdaniu. Naukowcy  zakładają też, że gdyby obniżono poziom zanieczyszczenia powietrza pyłem PM2,5 na Manhatanie, liczba śmiertelnych ofiar byłaby o 248 zgonów mniejsza (do 4 kwietnia odnotowano 1905). 

Badania te mają duże znaczenie dla Amerykanów, ponieważ 26 marca Amerykańska Agencja Środowiska EPA zawiesiła prawa ograniczające emisje zanieczyszczeń powietrza w całych Stanach Zjednoczonych. Administracja Trumpa tłumaczyła, że w momencie epidemii prawa środowiskowe ograniczają przedsiębiorstwom możliwość zabezpieczenia zdrowia swoim pracownikom, ale jest to zawieszenie tymczasowe. Aktywiści, a nawet byli członkowie EPA nie szczędzili słów krytyki.

Co ciekawe, naukowcy zauważyli analogię do sytuacji z 2003 roku, kiedy trwała pandemia należącego do tej samej rodziny wirusa SARS. Wtedy również długi kontakt ze smogiem przyczynił się do większej śmiertelności zakażonych. Podobne analizy przeprowadzono w marcu tego roku we Włoszech w Lombardii, gdzie był jeden z największych wskaźników umieralności na COVID-19. Zwrócono uwagę, że uszkodzenia, jakie wywołuje wdychanie powietrza z wysokim stężeniem pyłu PM2,5, trwale uszkadza górne drogi oddechowe i osłabia odporność. Pomimo redukcji zanieczyszczeń osoby, które miały w przeszłości długi kontakt ze smogiem, umierały przez zakażenie koronawirusem.

Źródło: projects.iq.harvard.edu, theguardian.com, theguardian.com, reader.elsevier.com