Spalanie węgla i drewna w Krakowie pod lupą. Wywiad z Markiem Aniołem, rzecznikiem prasowym Straży Miejskiej Miasta Krakowa

Od 1 września 2019 roku w Krakowie zaczęła obowiązywać uchwała antysmogowa, która zakazuje spalania paliw stałych – węgla, drewna i innej biomasy w instalacjach grzewczych i wytwarzających ciepło (m.in. w kominkach, grillach murowanych, czy nawet przydomowych wędzarniach). Strażnicy miejscy sprawdzają, czy mieszkańcy jej przestrzegają. O tym, jak wyglądają kontrole i czy krakowianie wciąż zatruwają powietrze, rozmawiamy z Markiem Aniołem, rzecznikiem prasowym Straży Miejskiej Miasta Krakowa.

Paweł Mirowski, portal Świat OZE: Do 3 lutego 2020 r. odnotowano 4441 planowanych i interwencyjnych kontroli, które ruszyły 1 września 2019 roku. Ile ich było w porównaniu z rokiem wcześniejszym, kiedy uchwała antysmogowa nie obowiązywała?

Fotowoltaika od Columbus Energy

Marek Anioł, rzecznik prasowy Straży Miejskiej Miasta Krakowa:

Bardzo trudno jest porównywać ten sezon grzewczy, który rozpoczął się na początku września 2019 roku, do minionych sezonów. Żeby wprowadzić w temat powiem, że krakowska Straż Miejska jako jedna z pierwszych w Polsce rozpoczęła kontrole pieców grzewczych i palenisk na prywatnych posesjach. Stało się to dokładnie wczesną wiosną 2009 roku. To były kontrole dotyczące przede wszystkim spalania odpadów i śmieci w piecach.

Od początku września 2019 roku sprawdzamy, czy mieszkańcy Krakowa stosują się do nowych zapisów uchwały antysmogowej, a więc czy respektują zakaz spalania paliw stałych, czyli węgla i drewna. W poprzednim sezonie grzewczym mieliśmy kilkanaście tysięcy kontroli, ale spora ich część była związana z edukacją i informacją. Polegały one na tym, że wraz z urzędnikami Urzędu Miasta Krakowa z wydziału jakości powietrza odwiedzaliśmy te osoby, które posiadały jeszcze piece grzewcze i informowaliśmy o tym, że można starać się o dofinansowanie z miasta, że wkrótce zacznie obowiązywać nowa uchwała. W tym sezonie grzewczym, od września 2019 do końca marca tego roku, zaplanowaliśmy ponad 4 i pół tysiąca kontroli, ale już teraz widać, że będzie ich dużo więcej. Od 1 września 2019 roku do 16 lutego 2020 nasi funkcjonariusze przeprowadzili już 4949 kontroli.

Ile było kontroli planowanych, a ile interwencyjnych?

Rozróżnienie na kontrole planowane i interwencyjne wynika z prostej przyczyny. My przede wszystkim oczekujemy na zgłoszenia mieszkańców pod numerem alarmowym 986. Pod nim czekamy na sygnały od krakowian o miejscach, gdzie unosi się dym i strażnicy powinni je skontrolować. Ale są też kontrole zaplanowane, bo przecież wiemy, gdzie jeszcze funkcjonują piece grzewcze na paliwa stałe. Tak naprawdę uchwała nie mówi, że trzeba zlikwidować takie paleniska, tylko że nie wolno używać paliw stałych do ogrzewania budynków.

Czy zawsze zgłoszone sytuacje były prawdziwe? Być może pewna ich część wynika z ludzkiej złośliwości względem niewinnego człowieka?

Zdarza się i tak. Jeszcze parę lat temu mówiło się, że są to donosy sąsiedzkie. Ale mieszkańcy Krakowa wiedzą, że to nie o donosy chodzi. Jeżeli ktoś nam zgłasza, że u sąsiada z komina wydobywa się dym, to my o takie zgłoszenia prosimy. Dbamy o nasze wspólne dobro, walczymy o czyste powietrze dla Krakowa, dla wszystkich mieszkańców. Uświadamiamy, że takie osoby trują siebie i innych mieszkańców. Dlatego ta świadomość jest tak ważna. Bywa, że zgłoszenia nie są potwierdzone – kiedy jedziemy i zauważamy, że z komina unosi się delikatny, biały dym, okazuje się najczęściej, że jest to efekt pary wodnej, czyli efekt stosowania ogrzewania gazowego.

Czy te sytuacje, w których uznano złamanie uchwały antysmogowej, dotyczą zwyczajnego palenia drewna w kominku? Zaznaczył Pan, że pieców grzewczych na paliwo stałe jest coraz mniej. Być może za łamaniem przepisów stoją jeszcze ludzkie przyzwyczajenia? Co faktycznie decyduje o uznaniu winy?

Od początku obowiązywania uchwały antysmogowej w Krakowie nie stwierdziliśmy w trakcie kontroli innych nieprawidłowości niż spalanie paliw stałych: węgla i drewna. Warto to podkreślić, że nie ujawniamy już w piecach grzewczych odpadów, śmieci. Najwięcej spraw skierowaliśmy do sądu w związku z problemami natury własnościowej, prawnej itp. Pozostałe sprawy kończyły się mandatami karnymi lub pouczeniami. Rzeczywiście spada liczba nieruchomości, gdzie jeszcze funkcjonują systemy ogrzewania na paliwa stałe. Obecnie jest ich nieco ponad 2 tysiące.

Jak przebiega kontrola? Jakie są procedury?

Obecnie tego typu kontrole są bardzo proste. Przed wejściem w życie uchwały antysmogowej sprawdzaliśmy tylko, czy dochodzi do spalania śmieci w piecach. Jeśli były jakiekolwiek wątpliwości, to pobieraliśmy próbki popiołu i cały proces był dość czasochłonny. Teraz patrol, który dociera pod wskazany adres, dzwoni do drzwi, przedstawia upoważnienie do kontroli wydane przez Prezydenta Miasta Krakowa. Na jego podstawie mieszkaniec powinien wpuścić nas na swoją posesję. Dalej patrol prosi o wskazanie źródła ogrzewania domu. Jeśli znajdziemy rozpalony piec, a w nim węgiel lub drewno, to taka kontrola kończy się bardzo szybko. To patrol decyduje na miejscu, czy skorzysta z pouczenia, z mandatu karnego, czy z wniosku o ukaranie do sądu.

W co podczas kontroli są wyposażeni strażnicy miejscy?

Miasto przekazało do dyspozycji naszych patroli ekologicznych samochód elektryczny. Strażnicy są również wyposażeni w specjalistyczny sprzęt. Posiadamy dwa drony, które wspomagają naszą pracę. Mamy mierniki powietrza, kamerę termowizyjną. To są narzędzia pomocnicze – na końcu i tak to patrol musi wejść na konkretną posesję i stwierdzić, że rzeczywiście do wykroczenia doszło.

W social mediach duże poruszenie wywołała sprawa mieszkańca Dębnik. Podczas kontroli wezwano policję. Czy ostatecznie dokonano kontroli?

W tej konkretnej sytuacji skończyło się wnioskiem o ukaranie do sądu. Krótko mówiąc, prawo jest prawem. Ale bardzo rzadko dochodzi do niewpuszczenia zespołu kontrolnego, które skutkuje wezwaniem policji. Wówczas sankcje mogą być dużo większe – od wykroczenia przechodzimy już do przestępstwa. O tym też informujemy. Jeśli ktoś nie dopuści strażników i policjantów, to sprawa trafia przed oblicze sądu. My w pewnym momencie wyczerpujemy swoje możliwości i uprawnienia, funkcjonariusze policji również. W sytuacji z Dębnik sprawa została skierowana do sądu.

Czy krakowska Straż Miejska współpracuje w ramach kontroli ogrzewania ze strażnikami z “krakowskiego obwarzanka”?

Krakowscy strażnicy mogą działać tylko i wyłącznie w granicach gminy miejskiej Kraków. Dużo mówi się teraz o stworzeniu straży międzygminnych. Oczywiście każda gmina ma możliwość kontrolowania na własnym terenie swoich mieszkańców, czy to przez strażników miejskich /gminnych, czy nawet urzędników. Nie jest też tak, że nic nie można zrobić. Jest też policja, która ma możliwość kontrolowania pieców grzewczych. To wszystko o czym teraz mówimy, to tak naprawdę są działania, które bardzo mocno wspiera miasto Kraków, prezydent oraz działania, które podejmuje też województwo. Myślę, że wkrótce pojawią się takie przepisy, które będą obligowały mieszkańców gmin ościennych, naszego krakowskiego obwarzanka, żeby także zadbali o czyste powietrze. Póki co nie ma rozwiązań prawnych, by Straż Miejska Miasta Krakowa mogła współpracować z sąsiednimi jednostkami. To wymaga zmian w ustawie o strażach gminnych.

Jeśli znajdzie się przypadek, kiedy ktoś musi dokonać wymiany urządzenia grzewczego, czy i w jaki sposób strażnicy pomagają – rekomendacją, informacją albo wskazówkami?

To jest kwestia bardzo długiego procesu, który trwa w Krakowie już od wielu, wielu lat. Mieszkańcy, zwłaszcza ci właściciele posesji, gdzie jeszcze funkcjonują piece grzewcze na paliwa stałe, w zdecydowanej większości wiedzą, że mogli korzystać z dofinansowania miasta, że trwało to kilka lat i znają też nowe przepisy wprowadzone przez uchwałę antysmogową. Kiedy docieramy w takie miejsca, gdzie jeszcze używa się węgla lub drewna, to w większości przypadków właściciel pokazuje nam dokument świadczący o tym, że właściwie zrobił wszystko na dziś, żeby to ogrzewanie wymienić. Zleceń jest tak wiele, że ktoś czeka na termin wymiany. W tej sytuacji informujemy, że będziemy ponownie sprawdzać to miejsce.

Bardzo rzadko trafiamy na posesję, w której właściciel mówi wyraźnie i stanowczo, że nie wymienił pieca grzewczego i nie zamierza tego zrobić. Strażnicy często decydują się na sankcje związane z postępowaniem przygotowawczym, które w rezultacie powoduje, że może zostać skierowany wniosek o ukaranie do sądu. My jako strażnicy miejscy możemy nałożyć mandaty karne maksymalnie do 500 zł za takie wykroczenie, a sąd może zdecydować o grzywnie w wysokości nawet 5 000 zł.

Jestem przekonany, że każdy mieszkaniec Krakowa zdaje sobie sprawę, że warto troszczyć się o środowisko i czyste powietrze.