Trwa masowa utylizacja kurcząt. Wielki kryzys w branży drobiarskiej

Pandemia koronawirusa uderzyła w branżę drobiarską. W Polsce trwa masowa utylizacja kurcząt, branża apeluje do zdjęcia nadwyżki mięsa. Tak źle jeszcze nie było. 

Branża drobiarska domaga się natychmiastowej interwencji na rynku i zdjęcia nadwyżek mięsa. Ceny skupu są dramatycznie niskie a chętnych na zakupy i tak trudno znaleźć. Hodowcy alarmują, że będą zmuszeni do utylizacji zwierzątinformowała po Wielkanocy Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Jedna z wylęgarni zutylizowała przed świętami 120 tys. kurcząt. Podobnie dzieje się na innych fermach. 

Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz mówiła, że pod koniec kwietnia w chłodniach będzie zalegało 120 tys. ton dodatkowego mięsa drobiowego. Oznacza to dla producentów konieczność zagazowania zwierząt. Do tej pory takie czynności były podejmowane jedynie z powodu ptasiej grypy. 

Eksperci pokazują dane, z których wynika, że mięso drobiowe tanieje w szybkim tempie. – W drugim tygodniu kwietnia 2020 r. cena zakupu kurcząt brojlerów wyniosła 3,13 zł/kg i była o 3% niższa niż tydzień wcześniej i o 10% niższa niż przed miesiącem – informuje w raporcie Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Hodowcy sprzedają teraz drób za mniej niż 2 zł za kilogram. 

Na fermach jest mnóstwo zwierząt, które trzeba wykarmić, a nie przyniosą zysku – dlatego hodowcy decydują się na utylizację. 

– To jest żywność bardzo dobrej jakości, chwilowo nadmiarowa w Polsce, co nie znaczy, że niepotrzebna gdzieś indziej. Nasza propozycja dotyczy zdjęcia z rynku nadmiarowej ilości drobiu poprzez uruchomienie skupu interwencyjnego i wysłanie tego towaru w rejony gdzie brakuje żywności np. na południe Włoch (nawet w formie darowizny) – mówi dla K-Mag Anna Zubków z Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu oraz wiceprzewodnicząca grupy roboczej Copa-Cogeca „Jaja i drób”.

Źródło: k-mag.pl