Volkswagen przesadził po raz kolejny?

#DieselGate to jedna z najgłośniejszych afer poprzedniego roku. Spowodowała ona ogromne straty niemieckich producentów, w szczególności Volkswagena, który został przyłapany na fałszowaniu wyników emisji spalin swoich samochodów do atmosfery. Jak się okazuje, sprawa prędko nie zostanie zamknięta, ponieważ odkryto kolejne fakty z nią związane.

Jak ujawnił New York Times, wiele wskazuje na to, że do badań dotyczących spalin wykorzystywano małpy, a konkretnie dziesięć makaków jawajskich. Miały one zostać umieszczone w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu, do którego wprowadzane były spaliny z uruchomionego na specjalnym podeście modelu Beetle. W ten sposób przeprowadzano symulację jazdy pojazdu oraz analizowano wpływ zanieczyszczeń na żywe organizmy. Następnie wykonano również eksperyment porównawczy, który przebiegał w zbliżonych warunkach. Jedyną różnicą był model samochodu, którym tym razem był Ford F-250 wyposażony w starsze, mniej „ekologiczne” rozwiązania. W obu przypadkach zwierzętom w pomieszczeniu puszczono bajkę, by były bardziej spokojne.

Wydaje się, że niemiecki producent przekroczył granicę zdrowego rozsądku. Jak gdyby tego było mało, przeprowadzone zostały także badania na ludziach, którzy zgłosili się na ochotnika. Odbyły się one w Akwizgranie, gdzie znajduje się klinika. Do programu zakwalifikowało się 25 osób (19 mężczyzn i 6 kobiet). Po wdychaniu spalin zostali przebadani przez wykwalifikowanych lekarzy. Testy odbyły się za obustronnym porozumieniem, czego nie można powiedzieć w przypadku niehumanitarnie wykorzystanych małp.