W Paryżu stan pogotowia klimatycznego

W Paryżu przyjęto uchwałę o ogłoszeniu “stanu pogotowia klimatycznego”. Za jego ogłoszeniem była mer Paryża – Anne Hidalgo. Takie same decyzje podjęły inne europejskie miasta, w tym Irlandia i Wielka Brytania. Paryski ratusz planuje utworzyć „GIEC Paris” na wzór Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Zespół ten ma się składać z ekspertów reprezentujących różne dyscypliny. Celem takiej grupy będzie merytoryczne wspieranie ekologicznej polityki merostwa.

Reakcje na wprowadzenie stanu pogotowia klimatycznego są różne. Jedni zarzucają merostwu hipokryzję poprzez częste podróże, a także, że nie wiąże się to z podjęciem praktycznych działań. Inni uważają, że głoszenie haseł katastroficznych jest populistyczne i ma na celu zdobycie głosów w wyborach.

Jak podaje Jean-Matthieu Pernin z radia France-Info: Stan pogotowia to termin mocny, ale przede wszystkim symboliczny. Spróbujmy wyrażać się najjaśniej i najprościej: to pogotowie niczemu nie służy. Wobec nacisków społeczeństw, by coś zrobili, rządzący znaleźli odpowiedź. Ale tuż po przyjęciu pogotowia w Wielkiej Brytanii wydano zgodę na powiększenie londyńskiego lotniska Heathrow. W Kanadzie większość parlamentarna po przegłosowaniu pogotowia tego samego dnia uchwaliła przedłużenie ropociągu.

Z kolei według politologa i specjalisty od spraw środowiska Bertranda Alliot ogłoszenie pogotowia to nadzwyczajna odpowiedź na nadzwyczajną sytuację.

– Gdy chodzi o zmiany klimatyczne niebezpieczeństwo nie jest natychmiastowe, nie widać zabójczych skutków niedawnych zmian klimatycznych. Decyzja Rady Paryża jest więc absurdalna, bo miastu nie grozi śmierć. Gdyby władze stolicy były naprawdę konsekwentne, to natychmiast zmobilizowałyby wszelkie środki, aby odpowiedzieć na ogłoszone przez nie zagrożenie. Zagrożenie, dodam, wobec którego paryżanie nic nie są w stanie zrobić, bo problem, jeśli jest, to jest globalny. Oznacza to więc, że jest to deklaracja bez konsekwencji, słowa rzucone na wiatr
– dodaje Alliot.

Z kolei dyrektor think tanku Copenhaneg Consensus Center profesor Bjorn Lomborg potwierdza, że zmiany klimatyczne powodowane przez człowieka są rzeczywiste, ale wyraźnie nie zgadza się z określaniem tego jako „kryzys apokaliptyczny”. Ostrzega, że politycy i media stosują taktykę zastraszenia z nie zawsze z szlachetnych powodów.

Elizabeth Levy, dyrektor prawicowego miesięcznika “Causeur”, krytykuje stawianie hipotez uznawanych za prawdy objawione, bez weryfikacji argumentów tych, którzy myślą inaczej pomimo autorytetu naukowego. – Zanim wezwiemy do rewolucji, której nikt nie ma zamiaru rozpoczynać, wróćmy do zdrowego rozsądku, np. do rolnictwa opartego na poszanowaniu gleby i biologii – dodaje publicystka.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: