Wiatr zmian w Walii – rozwój morskiej energii wiatrowej

Czy wkrótce znaczna część Walii będzie czerpać energię z turbin wiatrowych zamontowanych na morzu? Wykorzystując rozmaite źródła energii odnawialnej, tą formą udaje się zaspokoić już teraz aż 50% krajowego zapotrzebowania na energię. Warunki na dalszy rozwój tej gałęzi są sprzyjające.

Jak podają eksperci, szanse na to, aby morska energia wiatrowa zasiliła pewnego dnia domy Brytyjczyków, są całkiem spore. Premier Boris Johnson chce, aby do 2030 roku morskie farmy wiatrowe zamontowane m.in. na terenach Walii zasiliły mieszkańców Wielkiej Brytanii. W ogromne elektrownie wiatrowe Anglia zainwestowała wielkie sumy, a przed inwestycjami nie powstrzymał jej nawet koronawirus. Z kolei Plaid Cymru, walijska partia centrolewicowa obstawia, że do 2030 roku cała Walia mogłaby być niezależna energetycznie dzięki OZE – tę ideę politycy deklamowali przed wyborami w 2019 roku. 

Moc morskich turbin wiatrowych

Jak dużą rolę w gospodarce energetycznej mogą odegrać turbiny znajdujące się u wybrzeży Walii? Eksperci twierdzą, że znaczną. Do 2027 roku ma potrwać planowana budowa kolejnej morskiej farmy wiatrowej o mocy 96 MW. Ten projekt ma zasilić aż 90 000 domostw, znajdujących się na obszarze ponad 45 kilometrów w okolicach urzekającego hrabstwa Pembrokeshire. Udane próby badania dna morskiego w Szkocji potwierdzają tezę, że pływające farmy wiatrowe mają w tych regionach przewagę nad innymi źródłami energii odnawialnej. Ta forma OZE ma być mniej kosztowna, niż pozostałe, a także będzie znikomo wpływać na środowisko.

Projekt pływającej elektrowni Tidal Lagoon Swansea Bay okazał się trudny do realizacji  i finalnie nie doszedł do skutku. Inwestycja, jak twierdzi profesor  Uniwersytetu w Cardiff, Nick Jenkins, okazała się zbyt kosztowna, a przewidywany zwrot projektu byłby widoczny dopiero za kilka lat. Budowa elektrowni w zatoce miała być warta 1,3 miliarda funtów.

Umieszczenie paneli słonecznych i turbin wiatrowych na dużym, ziemskim terenie wydaje się bardziej kosztowne i mniej efektywne, niż wykorzystanie morskiego krajobrazu do zamontowania tam turbin wiatrowych. Mieszkańcy protestowali też przeciwko wpływowi, jakie elektrownie naziemne mogłyby mieć na urokliwy krajobraz. Walia ma dostęp do około 1 680 mil (2 704 km) wybrzeża, wytwarzanie energii elektrycznej na tym terenie wydaje się oczywistym rozwiązaniem.

Fakt, że pływające turbiny są  ustawione w głąb morza, czyni je mniej widocznymi, a to jest pomocne, ponieważ ludzie nie chcą widzieć turbin na obszarach chronionych, takich jak  Park Narodowy Pembrokeshire – powiedział Rhodri James, z firmy energetycznej Equinor.

Rhodri James dodał też, że okolice Pembrokeshire są niezwykle korzystne dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej ze względu na sięgającą nawet kilkuset metrów głębokość morza. 

Uwaga, dno się osuwa

Jednak z uwagi na drastycznie obniżający się poziom dna morskiego, należy zachować szczególną uwagę przy badaniu i analizowaniu możliwości energetycznych tego obszaru.

Prof. Jenkins dodaje, że zamontowanie morskich turbin może być nieco skomplikowane w niektórych miejscach. Dodatkowo, w przeszłości odnotowano, że niektóre farmy wiatrowej starej generacji nie spełniały oczekiwań środowiskowych.

Graham Ayling, z organizacji na rzecz energii odnawialnej, Energy Saving Trust, stwierdził, że Walia ma ogromny potencjał wykorzystania OZE i może się samowystarczalna energetycznie w ciągu dekady.

źródło: bbc.com