Wielki piec w Nowej Hucie wygaszony. Co ze skażonym terenem?

Krakowska Nowa Huta zmieni swoje oblicze. Arcelor Mittal, właściciel wielkiego pieca i stalowni zamknął zakład, który uznał za nierentowny. Bez pracy zostanie 650 osób. Co jednak stanie się z terenem, na którym stała huta? Czy były właściciel  go oczyści? I najważniejsze – czy zagraża mieszkańcom?

Koniec wielkiego potentata

W oficjalnym komunikacie prezes koncernu Sanjay Samaddaro ogłosił:

Fotowoltaika od Columbus Energy

Jesteśmy zmuszeni na stałe zamknąć wielki piec i stalownię.

Jednocześnie określił czas zamykania instalacji. Rozpocznie się on jeszcze w październiku i potrwa kilka najbliższych tygodni.

Za główną przyczynę przerwania działalności podaje się nierentowność zakładu. Zmniejszył się popyt na stal, uprawnienia do emisji CO2 są coraz wyższe, a to powoduje bardzo wysokie koszty produkcji, których popyt nie pokrywa. Ponadto sytuację zakładów pogorszyła epidemia koronawirusa. W maju zeszłego roku podjęto już decyzję o czasowym wstrzymaniu pracy. W czwartek, 8 października oficjalnie ogłoszono całkowite wygaszenie wielkiego pieca.

Ponad pół tysiąca osób bez pracy

Pracownicy, którzy od marca pozostają na urlopach postojowych, na stałe stracą swoje posady. Mowa tu o 650 osobach, których przedstawiciele zapowiadają protesty przeciwko wygaszaniu surowcowni. 

Podczas konferencji prasowej prezes Arcelor Mittal zaznaczał:

Będziemy robić wszystko, by znaleźć zatrudnienie dla jak największej liczby naszych pracowników. To wyzwanie na kilka najbliższych tygodni. Zobowiązujemy się do tego, by wypracować możliwie jak najlepsze rozwiązania dla naszych pracowników.

Nie wszystkie oddziały koncernu kończą pracę. Na terenie Nowej Huty pozostanie jeszcze koksownia, dwie walcownie, linie ocynkowania i malowania blach.

Jak będzie wyglądał pozostawiony teren?

W opiniach krakowiaków na temat tej decyzji przeważają głosy ulgi. Pod artykułem Gazety Wyborczej możemy przeczytać:

Po kilkudziesięciu latach dziecko Stalina przestanie truć krakowian płuca.

pawel

Świetna wiadomość. Nie ma miejsca na wielki piec 8 produkcję stali w środku miasta. Należy tylko pomoc ludziom w znalezieniu nowej pracy, a potem odzyskać te tereny dla miasta.

L4L

Sprawdza się to, o czym wielu mieszkańców już mówiło: to koniec historii kombinatu. Czas by to miejsce oddać wreszcie miastu i zrobić tu nową dzielnicę na miarę XXI w. To jest idealne miejsce np. na centrum nauki i centrum Muzyki. 

prawicowymwandalomstanoczwenie 

To, co mieszkańców interesuje i martwi najbardziej to kwestia, co stanie się z terenem, który tak długo był eksploatowany przemysłowo. Czy zostanie oczyszczony przez Arcelor Mittal? Czy pozostałości po instalacjach nie są toksyczne i czy nie będą zagrażać zdrowiu i życiu mieszkańców?

Radny Łukasz Maślona wskazuje na to, że teren trzeba zbadać.

Mieszkańcy i urzędnicy muszą wiedzieć, jaki jest aktualny stan środowiska w tym miejscu. Jeśli się okaże, że szkody lub zanieczyszczenia w środowisku rzeczywiście występują, to koszty remediacji tego terenu powinien ponieść właściciel terenu, a nie społeczeństwo – mówi Maślona.

Badania przeprowadzone przez Inspekcję Ochrony Środowiska wykazały, że na terenie nie ma zanieczyszczenia metalami ciężkimi, a próbki są w normie. Jakość tych badań  kwestionuje dr hab. Mariusz Czop z AGH, który twierdzi, że materiał do próbek nie był pobrany odpowiednio głęboko. Nie doszacowano wpływu, jaki produkcja stali miała na wody podziemne i gleby.

W momencie, kiedy teren zostanie opuszczony, nasza krakowska redakcja ma zamiar go odwiedzić i ocenić jego stan. Nie można pozwolić, aby powtórzyła się sytuacja z zakładem chemicznym Zachem z Bydgoszczy, który do dzisiaj stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia.

Źródło: Gazeta Wyborcza