Wybuch wulkanu Kilauea na Hawajach zagrożeniem dla elektrowni geotermalnej

Aktywność hawajskiego wulkanu Kilauea utrzymuje się na wysokim poziomie niemalże od początku miesiąca. Sytuację tę wywołały trzęsienia ziemi. Lawa pokryła duże połacie terenu, docierając do pobliskiej elektrowni geotermalnej. Urzędnicy z Hawajskiej Agencji Obrony Cywilnej uspokajają, twierdząc, że studnie zostały wyłączone i są wystarczająco bezpieczne.

Mieszkańcy są pełni obaw, ponieważ trzęsienia ziemi oraz gorąca lawa naruszyły konstrukcję nieruchomości znajdującej się ok. 200 metrów od studni wchodzących w skład elektrowni geotermalnej w Punie. Jedna z nich, uważana za potencjalnie wybuchową, została pokryta magmą. Niepokój miejscowych związany jest przede wszystkim z emisją śmiercionośnego siarkowodoru oraz innych niebezpiecznych gazów. Według przewidywań, to wciąż nie koniec aktywności wulkanu.

Elektrownia dotknięta erupcją wulkanu należy do jednej z izraelskich firm. Jej moc to 38MW, co zaspokaja 25% zapotrzebowania na energię elektryczną wyspy. Operator Ormat Technologies Inc poinformował w oświadczeniu, że elektrownia nie uległa uszkodzeniu, ale konieczne jest monitorowanie studzienek, które mogły pęknąć.

„Tak długo, jak warunki są bezpieczne, będziemy mieli personel na miejscu. Głównym powodem do niepokoju jest dwutlenek siarki pochodzący z erupcji oraz lawa przybywająca na miejsce. Ciągle monitorujemy sytuację pod kątem obecności siarkowodoru i dwutlenku siarki”, powiedział rzecznik prasowy operatora, Mike Kaleikini.

Jak do tej pory z zagrożonych terenów ewakuowano ponad dwa tysiące osób, ale najprawdopodobniej to jeszcze nie koniec. Wulkan wciąż produkuje lawę, więc z dnia na dzień zagrożone są kolejne gospodarstwa domowe.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.