Zakaz jazdy dorożek w Krakowie? Tylko na czas koronawirusa

Wprowadzenie permanentnego zakazu wykorzystywania koni w miejskim transporcie to cel wielu organizacji prozwierzęcych. Wdrożony w Krakowie tymczasowy zakaz jazdy dorożkami nie jest spowodowany dobrostanem zwierząt, a obecną sytuacją epidemiologiczną.

Zakaz jazdy dorożką obowiązywał już kilka razy na przestrzeni ostatnich miesięcy. Obecna decyzja będzie trwać do odwołania. Jak komentuje krakowski oddział Fundacji na rzecz zwierząt Viva! decyzja ta niestety nie jest podjęta na stałe i nie ma nic wspólnego z dobrostanem zwierząt. Viva! jest organizatorem międzynarodowej akcji Ratuj konie. Więcej o akcji: https://www.ratujkonie.pl/.

Fotowoltaika od Columbus Energy

W Krakowie konie nie mają się dobrze

Cena przejazdu dorożką po Krakowie, może sięgać nawet 700 złotych. Na przestrzeni kilku lat wydarzyło się wiele wypadków z udziałem koni. Na przykład na ulicach św. Jana, Monte Cassino czy Powstańców zwierzęta uległy śmiertelnym wypadkom. W czerwcu w dorożkę na rondzie Grzegórzeckim wjechał samochód. W lutym tego roku koń padł na ulicy Sławkowskiej. Sytuacje te były rejestrowane przez krakowian, a najtrudniejsze przypadki trafiały do prokuratury.

Interwencje

Przypomnijmy, że Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt (KSOZ) złożyło w lecie zawiadomienie do prokuratury o możliwości okrutnego traktowania koni dorożkarskich poprzez zmuszanie ich do ciężkiej pracy w upalne dni. Takie podejście do zwierząt uznano za formę znęcania się. Jak podano w piśmie, konie były poddane sytuacjom zagrażającym zdrowiu i życiu. 

Autorzy zawiadomienia zwrócili też uwagę na niedopełnienie obowiązków przez władze Krakowa związane z brakiem odpowiednich zabezpieczeń dorożkarzy przed zagrożeniami związanymi z epidemią.

W piśmie możemy przeczytać między innymi:

Uważamy, że należy jak najszybciej z tym skończyć i zapobiec kolejnym tragediom niewinnych zwierząt.

KSOZ wciąż domaga się wprowadzenia zakazu wykorzystywania koni używanych do ciągnięcia krakowskich dorożek. Trudne warunki atmosferyczne i stres narażają zwierzęta na cierpienie, dlatego europejskie metropolie takie jak Paryż, Barcelona, czy Rzym już dawno zrezygnowały z turystycznych przejazdów dorożkami. 

Prawa koni w Polsce

Problem związany z transportem konnym i dorożkami to nie tylko kontrowersyjna i gorąca kwestia w Krakowie. Obrońcy praw zwierząt oraz aktywiści od wielu lat starają się o wyłączenie transportu konnego z rejonów Morskiego Oka. Corocznie podczas sezonu letniego mają miejsce poważne, nawet śmiertelne wypadki. W tym roku zestresowany koń wbiegł w metalowe ogrodzenie i spadł do rowu. Ranne i połamane zwierzę przewieziono do rzeźni. 

Przedstawicielka Vivy! i aktywna działaczka na rzecz zwierząt Anna Plaszczyk przygotowuje obszerny raport, który dotyczy sytuacji koni z Morskiego Oka. Autorka analizuje historię transportu, liczne ekspertyzy i kronikę wypadków. Dorożki w Morskim Oku to bardzo dochodowy biznes – Tatrzański Park Narodowy zarabia około 1 mln złotych z licencji wydawanych dorożkarzom.

Przejście pieszo z Palenicy Białczańskiej do Schroniska Morskie Oko zajmuje około 2 godzin. Na tej trasie nie ma znacznych przewyższeń, a suma podejść wynosi 500 m.

Źródło: gazetakrakowska.pl, oko.press, viva.pl, ratujkonie.pl