Kraków miastem 10-minutowym? [WYWIAD]

Docierasz do sklepu pieszo lub rowerem, zakupy robisz do własnej torby, naprawiasz zamiast wyrzucać. W byciu zero waste może pomóc samo miejsce, w którym mieszkamy. Jeśli wszystko mamy blisko – sklep, targ, kawiarnię czy szewca. Joanna Kądziołka z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste opowiedziała nam o projekcie #blisko i wyjątkowych mapach, które stanęły w Nowej Hucie.

Jak trafiła Pani do Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste?

Fotowoltaika od Columbus Energy

Kiedy ponad 2 lata temu zainteresowałam się tematyką zero waste, szukałam przestrzeni, w której będę mogła działać. Tak trafiłam do stowarzyszenia, gdzie z ludźmi, którzy cenią te same wartości udało mi się zorganizować Festiwal Zero Waste. Do udziału w festiwalu zaprosiliśmy różnych ekspertów, którzy opowiadali o zero waste, gospodarce o obiegu zamkniętym czy niemarnowaniu zasobów takich jak żywność.

Czy mogłaby Pani opowiedzieć coś więcej o działalności stowarzyszenia?

Mówiąc ogólnie, stowarzyszenie działa na rzecz bezodpadowego stylu życia. Zajmujemy się edukacją dorosłych i dzieci, prowadzimy różnego rodzaju warsztaty czy kampanie pokazujące, że ograniczanie ilości produkowanych odpadów nie jest takie trudne. Uczestniczyliśmy też w konsultacjach organizowanych przez Ministerstwo Klimatu, które dotyczyły Rozszerzonej oOpowiedzialności Producenta i systemu kaucyjnego. W tym ostatnim temacie prowadzimy również kampanię informacyjną Wrzucam.Nie wyrzucam, która ma na celu uzmysłowienie Polakom i rządzącym jak wielkie znaczenie środowiskowe ma implementacja systemu kaucyjnego.

Edukacja jest bardzo ważna.

Zdecydowanie, ale jako stowarzyszenie zdajemy sobie sprawę, że potrzebne są też zmiany od strony prawnej. Mając dobre przepisy, możemy o wiele więcej. Dlatego współpracujemy z władzami miast, gminami.

Joanna Kądziołka

Zero waste to moda czy realne zainteresowanie?

Trudno powiedzieć. Cieszy mnie, gdy ktoś rezygnuje np. z plastikowej słomki. Jednak na co dzień staram się zachęcać do większych kroków. Zdaję sobie sprawę, że czasami większa zmiana zaczyna się od popularnego trendu. Coś fajnie brzmi i ludzie chcą podążać taką ścieżką. Jest też spora grupa osób, które mają szerszą świadomość i chcą działać. Nie prowadziliśmy badań w tym kierunku, ale mogę śmiało powiedzieć, że dużo osób angażuje się w różnego rodzaju projekty. Jest też taka część, która nie wie o co chodzi w zero waste i naszą rolą jest ich uświadamiać. Wierzę, że jak ludzie zauważą, że świat drastycznie się zmienia na niekorzyść to zaczną się zastanawiać i podejmą realne działania.

Jak zrodził się pomysł projektu #blisko?

To projekt, z którym jako członkini stowarzyszenia poszłam na Climathon rok temu. Ta międzynarodowa akcja odbyła się jednocześnie w 156 miastach w ponad 50 krajach, a jej uczestnicy w czasie 24 godzin szukali odpowiedzi na ważne kwestie. W Krakowie skupiliśmy się zeroemisyjności i transporcie. Cieszy mnie fakt, że byłam tam jedną z najstarszych osób. To znaczy, że młodzi widzą potrzebę zmian. Ideą mojego projektu było ograniczanie wytwarzania odpadów takich jak plastikowe siatki, opakowania na jedzenie, kubki na kawę, które po kilku minutach od zakupienia lądują w koszu. Była to także próba podjęcia globalnego wyzwania, jakim jest walka ze zmianami klimatycznymi, poprzez zmniejszenie emisji CO2 czy dbanie o ograniczone zasoby, którymi dysponujemy. Chciałam inspirować do takiego stylu życia, w którym kupujemy lokalnie, przy użyciu własnych torebek, pudełek, kubków oraz korzystamy z usług naprawy, takich jak szewc czy krawcowa. Mój projekt zajął podczas imprezy 3 miejsce!

Nie siadła Pani jednak na laurach?

Tak, doświadczenie podpowiadało mi, że nie mogę na tym poprzestać. Okazało się, że Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie będzie w niedługim czasie wymieniał mapy miasta, bo stare się po prostu zniszczyły. Zgodzili się udostępnić te tablice.. Zaczęliśmy od Nowej Huty, która jest doskonałą przestrzenią pod kątem architektury. Na przestrzeni paru miesięcy zweryfikowaliśmy punkty do 10 minut od Placu Centralnego. Nie chodziło nam o to, żeby zarzucić ludzi informacjami, tylko pokazać, że w okolicy jest szewc, krawcowa, serwis rowerowy, jubiler, kawiarnia, w której można kupić do własnego kubka.

 Z tą ideą stoi większy cel?

Oczywiście. Chodzi nam o ograniczenie emisji CO2, zmniejszenie smogu, który w Krakowie jest dużym problemem. Kiedy uświadomimy sobie, że większość spraw załatwimy w obrębie 10 minut drogi od domu, to nie będziemy musieli jeździć samochodem. Ta idea jest znana w Europie, gdzie powstają miasta kwadransowe, 20-minutowe. Chodzi o to, by móc załatwić najważniejsze potrzeby w najbliższej okolicy. Taką wizję ma np. mer Paryża.

Kiedy kolejne dzielnice w Krakowie?

Mamy 18 dzielnic i byłoby idealne, gdyby kiedyś w każdej z nich pojawiła się taka mapa. Docelowo super gdyby powstała aplikacja mobilna. Chciałabym wokół tego robić projekt edukacyjny i opowiadać o zero waste, ograniczaniu produkcji odpadów. Zależy mi, aby uświadamiać w zakresie śladu środowiskowego. Można by zorganizować spacer wokół tych map i odwiedzać z chętnymi osobami zaznaczone punkty. Odwiedzając szewca, krawcową czy zegarmistrza pokazujemy też ginące zawody. Pomysłów mam dużo!