Politico: farmy wiatrowe stają się regularnym celem cyberataków

Przez dziesięciolecia bezpieczeństwo energetyczne było ściśle powiązane z geopolityką. Zapewnienie dostępu do ropy naftowej i gazu ziemnego stanowiło priorytet dla rozwijających się gospodarek. Nierzadko producenci tychże surowców nadużywali oraz wciąż nadużywają swoją pozycję w celu szantażu politycznego. Niebawem ta broń energetyczna może jednak stać się jedynie przeszłością. Energetyka odnawialna jest dla dzisiejszego świata ogromny wyzwaniem. Jej rozwój zdecydowanie przyczynił się do postępu dywersyfikacyjnego w produkcji energii elektrycznej. Jednak stosowanie OZE w miksie energetycznym ma jedną poważną wadę – dużą podatność na cyberataki.

Jeszcze w 2006 roku OZE stanowiły około 19 procent światowej produkcji energii elektrycznej. W ciągu dziesięciu lat udział ten zwiększył się o 24 procent. Tendencja zwyżkowa jest szczególnie wyraźna w Unii Europejskiej, gdzie udział odnawialnych źródeł w produkcji energii wzrósł z 15 do 30 procent.

W wielu krajach inwestycje w sektor OZE zmniejszyły zależność od ropy naftowej i gazu ziemnego Z drugiej strony zielona energetyka jest jednak w pełni związana z zaawansowanymi systemami kontroli przemysłowej i sieci dystrybucyjnych. Ze względu na to, że energia słoneczna i wiatrowa nie jest dostępna całą dobę, państwa zaczynają inwestować w magazyny energii czy kolejne mechanizmy podatne na cyberzagrożenia.

Dzisiejsze farmy wiatrowe są zarządzane przez systemy kontroli, które działają jak centra nerwowe łączące poszczególne turbiny, stacje i inne elementy infrastruktury przemysłowej z jednym komputerem. Wiele z nich jest skupionych na wydajności, a nie na zapewnieniu bezpieczeństwa produkcji energii. Obecnie firmy energetyczne intensywnie pracują nad rozwiązaniami dotyczącymi zabezpieczeń dla farm słonecznych i wiatrowych. Branża energetyczna doznała już wielu poważnych cyberataków na systemy zarządzania infrastrukturą OZE. W 2013 roku grupa hakerska znana jako Dragonfly zainfekowała wiele europejskich firm z branży odnawialnych źródeł energii. Mimo że szkodliwe oprogramowanie dotyczyło tylko działań wywiadowczych, to po śledztwie odpowiednich służb ustalono, że hakerzy mogli także zaatakować systemy zarządzania elektrowniami OZE.

Z kolei niedawno, bo w 2015 roku, przemysłowe systemy sterowania siecią dystrybucji energii elektrycznej na Ukrainie zostały dotknięte wyrafinowanymi atakami złośliwym oprogramowaniem BlackEnergy oraz KillDisk. Od energii odłączono wówczas ponad 225 tysięcy odbiorców energii.

Częstotliwość ataków hakerskich w sektorze energetycznym stale rośnie, a poziom ich destrukcyjności jest coraz większy. W szczególności wzrost ich ilości odnotowuje się w sektorze OZE. W celu zwiększenia bezpieczeństwa przedsiębiorstwa energetyczne będą musiały ponieść duże koszty związane z inwestycjami w wirtualną obronę. Politico podkreśla się, że istotną uwagę firmy powinny poświęcić także szkoleniom kadrowym, albowiem w dużej mierze bezpieczeństwo OZE zależy od umiejętności wychwycenia potencjalnych ataków oraz reagowania na nie. Zaleca się, by „odnawialny przemysł” zaczął ściśle współpracować z rządami państw. Celem partnerstwa publiczno-prawnego powinno być ustanowienie wspólnot zaufania, w których różne podmioty mogą udostępniać poufne informacje o cyberatakach.

Previous Article

Nowe baterie zrewolucjonizują rynek samochodów elektrycznych?

Next Article

Niemcy podłączą East Anglia 1 do sieci

Dodaj komentarz