Polska innowacja postrachem dla gigantów branży wiatrowej

pionowe wiatraki

OZE w świadomości Polaków zakorzeniło się na dobre kilka lat temu, ale nie oznacza to, że polska myśl technologiczna nie nadąża za tymi, które zrodziły się na zachodzie. Także w naszym kraju jest spore grono zapalonych inżynierów, którzy swoją ciężką pracą przyczyniają się do kolejnych przełomów i odkryć w dziedzinie energii odnawialnej. Przykładem polskiej innowacji z zakresu energetyki wiatrowej mogą być nowoczesne, pionowe siłownie wiatrowe.

Podlasie to kraina geograficzna pełna niesamowitych krajobrazów oraz nieskazitelnej przyrody. To właśnie stamtąd pochodzi Waldemar Piskorz – wynalazca pionowych siłowni wiatrowych, które mogą stać się rewolucją w zakresie energetyki wiatrowej. Niemal w każdym aspekcie funkcjonalności przewyższają obecnie wykorzystywane turbiny wiatrowe, budząc niepokój wśród gigantów branży. Jest się czego bać, bowiem sam pomysł został już opatentowany, a pierwsza instalacja powstała już w Kodniu, miejscowości mieszczącej się we wschodniej Polsce. Z racji intensywnego rozwoju planowane są kolejne instalacje, między innymi w województwie podkarpackim.

Największą przewagą pionowych siłowni wiatrowych jest to, że nie wymagają one tak dużej prędkości wiatru do wytworzenia energii elektrycznej, jak standardowe turbiny. Wynalazkowi rodem z Podlasia wystarczy już prędkość wiatru na poziomie 1 m/s, by generować energię. Jest to prędkość o 70% mniejsza niż wymagana dla obecnie wykorzystywanych turbin wiatrowych. Co więcej, tego typu siłownie nie wymagają zgody urzędów lotniczych odnośnie do możliwości ich budowy – są o wiele niższe, niż standardowe turbiny i nie stanowią przeszkód dla transportu powietrznego. Sporą zaletą pionowych siłowni jest fakt, że są one w stanie wytwarzać energię przez znacząco większą liczbę dni w roku, między innymi dzięki mniejszym wymaganiom wiatrowym. Brak produkowanego hałasu powoduje, że są one także bardziej przyjazne dla okolicznych mieszkańców.

Pionowe siłownie wiatrowe rodem z województwa lubelskiego to przykład nieginącej polskiej myśli technicznej, która wciąż w wielu przypadkach jest innowacyjna oraz budząca podziw. Jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z planem, w ciągu kilkunastu lat instalacje tego typu znacząco zwiększą swoją popularność, powodując spory przypływ kapitału dla firmy. Miejmy nadzieję, że właśnie tak się stanie, ponieważ wyższe przychody otworzą drogę do realizacji kolejnych ciekawych pomysłów.

Previous Article

Śmiertelny wypadek na budowanej farmie wiatrowej w Kilgallioch

Next Article

Spalanie bez dymu jest możliwe

6 komentarzy

  1. Bardzo dobry pomysł, ponieważ nawet na oko widać, że taka konstrukcja może mieć większą wydajność przetwarzania energii kinetycznej wiatru na energię mechaniczną. Ja jednak uważam, że przyszłość leży w pływających elektrowniach wiatrowych, fali, pływów, prądów morskich oraz hybryd tychże. W Polsce przydałyby się tego typu inicjatywy, ponieważ to pomogłyby się także podnieść polskiemu przemysłowi stoczniowemu, a ze względu na łatwość transportu drogą morską i wylobbowane przez czołowych producentów absurdalne ceny, to raczej nie dałoby się na tym stracić.

  2. Po pierwsze, Podlasie to nie województwo, tylko kraina geograficzna.
    Po drugie, Kodeń odmienia się „Kodnia”, a nie Kodenia.
    Po trzecie, jeśli chodzi o to czy Kodeń to Podlasie, to nie będę dyskutować, ale w województwie podlaskim na pewno nie jest, bo jest w lubelskim.
    Po za tym polecam stronę ProEnergetyki https://www.facebook.com/proenergetyka która buduje te wiatraki.

Dodaj komentarz