Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Wojna USA-Iran zwiększyła koszty importu paliw o 330 mld dolarów. OZE ograniczyły je o 36 mld

Wojna USA-Iran zwiększyła koszty importu paliw o 330 mld dolarów. OZE ograniczyły je o 36 mld

Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem spowodował jeden z największych długotrwałych szoków cenowych na rynku paliw od 1990 roku. W ciągu sześciu miesięcy importerzy wydali na transportowaną drogą morską ropę, produkty naftowe i LNG o 330 mld dolarów więcej niż oczekiwano przed wybuchem konfliktu. Jednocześnie rozwój niskoemisyjnych źródeł energii od 2020 roku ograniczył skalę wzrostu wydatków, pozwalając zaoszczędzić około 36 mld dolarów w pierwszych pięciu miesiącach kryzysu.

925x200 6
Reklama

330 mld dolarów dodatkowych kosztów

Szacunki te pochodzą z najnowszej analizy Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA), w której zestawiono rzeczywiste ceny rynkowe z przewidywaniami sprzed wybuchu walk. Największą część dodatkowych kosztów stanowiła ropa. Jej import kosztował łącznie 164,1 mld dolarów więcej. Kolejne 73,8 mld dolarów przypadło na olej napędowy i gazowy, 35,7 mld dolarów na benzynę, 38 mld dolarów na LNG, a 20 mld dolarów na paliwo lotnicze.

Co istotne, są to wartości brutto, pokazujące skalę obciążeń poniesionych przez importerów, bez uwzględnienia dochodów uzyskiwanych przez kraje eksportujące paliwa.

Wzrost cen ropy i gazu

W okresie od marca do sierpnia 2026 roku średnia 2026 roku ropa Brent kosztowała średnio 93 dolary za baryłkę, podczas gdy przed wybuchem wojny rynek zakładał poziom 69 dolarów. Oznacza to wzrost o 35%. Z kolei olej napędowy kosztował średnio 161 dolarów za baryłkę, wobec oczekiwanych 101 dolarów. Jego cena była więc o 59% wyższa od przedwojennych prognoz. W przypadku benzyny średnia cena wyniosła 133 dolary za baryłkę, czyli o 43% więcej.

Podobna sytuacja dotyczyła gazu. Ceny LNG w basenie Atlantyku były średnio o 60% wyższe od przedwojennych oczekiwań, natomiast LNG w basenie Pacyfiku – o 75% wyższe. Wyjątkiem był amerykański gaz ziemny, którego cena była średnio o 9% niższa od poziomu oczekiwanego przed wojną.

Kto zapłacił najwięcej?

Spośród importerów największe dodatkowe wydatki brutto poniosła Unia Europejska – 78 mld dolarów. Na kolejnych miejscach znalazły się Chiny z 35 mld dolarów oraz Indie z 22 mld dolarów. Natomiast po uwzględnieniu dodatkowych przychodów z eksportu, UE poniosła w okresie od marca do sierpnia 54 mld dolarów dodatkowych kosztów. Dla porównania Azja Wschodnia zapłaciła netto 49 mld dolarów.

Spośród wymienionych państw europejskich, które poniosły największe koszty szoku cenowego związanego z blokadą Ormuz pierwsze miejsce zajmuje Francja z 10,3 mld dolarów, a zaraz za nią znajduje się Hiszpania – 7,9 mld oraz Niderlandy – 6,3 mld. W tym rankingu Polska znalazła się na 9. miejscu oraz 6. w ujęciu europejskim ze stratami w wysokości 5,3 mld dolarów netto – ok. 19,6 mld zł, czyli 0,58% PKB.

36 mld dolarów oszczędności dzięki OZE

Jednym z najważniejszych wniosków analizy jest jednak to, że rozwój źródeł czystej energii od 2020 roku częściowo ograniczył wpływ kryzysu. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy konfliktu kraje importujące paliwa kopalne zaoszczędziły około 36 mld dolarów dzięki produkcji ze źródeł OZE. Tyle wyniosłaby wartość importu surowców, którego można było uniknąć dzięki dodatkowej produkcji energii ze źródeł innych niż kopalne. Największa część tej kwoty – 22 mld dolarów – dotyczyła gazu. Kolejne 10 mld dolarów przypadało na węgiel, a 5 mld dolarów na ropę.

Największe oszczędności w związku z produkcją energii z OZE odnotowano w Chinach – ok. 7,9 mld dolarów oraz w Japonii – 4,9 mld. W dalszej kolejności znalazły się takie kraje jak Hiszpania, Francja, Włochy, Holandia, Brazylia i Indie. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), w ubiegłym roku globalne inwestycje w energię odnawialną wyniosły łącznie 700 mld dolarów, czyli 58 mld miesięcznie.

Rozwój polskiego OZE w ubiegłym roku

Jak wynika z raportu Polska znalazła się wśród państw najbardziej obciążonych kryzysem w Cieśninie Ormuz. To podkreśla potrzebę dalszego inwestowania w projekty związane z energią odnawialną. Według raportu Forum Energii w 2025 roku OZE odpowiadało już za 31,4% produkcji energii. Największe przyrosty mocy zainstalowanych dotyczą fotowoltaiki, której w ubiegłym roku przybyło 4,7 GW. Takie tempo przyrostu utrzymuje się na zbliżonym poziomie już czwarty rok z rzędu, a jego źródłem były głównie instalacje prosumenckie. Na drugim miejscu znalazły się lądowe farmy wiatrowe, których potencjał zwiększył się w 2025 roku o 0,5 GW, czyli ponad dziewięć razy mniej niż źródeł fotowoltaicznych, i była to najniższa wartość od 2019 roku. Łącznie z końcem ubiegłego roku w systemie było 11,2 GW mocy osiągalnych z lądowych farm wiatrowych.

Ma to znaczenie nie tylko dla transformacji energetycznej Polski, ale również dla bezpieczeństwa krajowego, szczególnie w czasach kryzysów na światowych rynkach surowców. Analitycy CREA podkreślają, że im większa część krajowego zapotrzebowania może być pokrywana z własnych źródeł OZE, tym mniejsza pozostaje zależność od importowanych paliw.

Zobacz też: Rząd zapowiedział podwyższenie CIT do 30% dla największych firm energetycznych i paliwowych od 2027 roku

Źródła: CREA, Forum Energii, IEA

Fot: Canva

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.