OZE Zasada 10H to cios w zieloną energetykę. Czy rząd naprawi ten błąd? 08 października 2019 OZE Zasada 10H to cios w zieloną energetykę. Czy rząd naprawi ten błąd? 08 października 2019 Przeczytaj także OZE Pompy ciepła wykorzystają energię wód kopalnianych. Projekty powstają na Śląsku Aby zapewnić bezpieczeństwo pod ziemią kopalnie nieustannie wypompowują ogromne ilości wody, która następnie trafia do rzek lub wymaga kosztownego zagospodarowania. Samorządy i przedsiębiorstwa pracują jednak nad tym, by zamienić ten nieunikniony element funkcjonowania górnictwa w nowe źródło ciepła dla miast. Na Górnym Śląsku ruszają projekty wykorzystujące energię zgromadzoną w wodach dołowych. Energia wiatrowa Niemiecka morska energetyka wiatrowa przekroczyła 10 GW. Branża postuluje reformę systemu aukcyjnego Niemcy szybko zwiększają moc morskich farm wiatrowych, lecz realizacja kolejnych inwestycji pozostaje niepewna. W pierwszej połowie 2026 roku łączna moc instalacji przekroczyła 10 GW, ale znaczna część przyznanych projektów nie ma jeszcze ostatecznych decyzji inwestycyjnych. Branża postuluje reformę systemu aukcyjnego i wprowadzenie dwustronnych kontraktów różnicowych. Rząd wprowadził w 2016 roku zasadę 10H, która zahamowała rozwój branży wiatrowej. Gdy świat stawia na OZE, politycy straszą wiatrakami, czyli najtańszym źródłem zielonej energii. Reklama Zasadę 10H wprowadzono w 2016 roku – oznacza ona minimalną odległość farmy wiatrowej od zabudowań mieszkalnych. Według przepisów obowiązuje zakaz budowania wiatraków bliżej, niż wynosi 10-krotność wysokości turbiny. Politycy wprowadzali społeczeństwo w błąd i straszyli wiatrakami, które rzekomo źle wpływają na zdrowie i mielą ptaki. Ale eksperci z WHO wyliczyli, że bezpieczny poziom hałasu to 45 decybeli – nowoczesne instalacje wskazują o wiele mniej niż dopuszczalna norma. W efekcie nowych przepisów nie można budować wiatraków na 99% powierzchni kraju. Warto porównać dane: w 2016 roku podłączono farmy wiatrowe o łącznej mocy 1225 MW, w 2017 roku było to już tylko 41 MW, a w 2018 r. 15,7 MW. Ministerstwo Energii zapowiadało złagodzenie przepisów, ale na obietnicach się skończyło. Inwestorzy wycofali się z Polski, a polscy przedsiębiorcy budują farmy wiatrowe za granicą. Część właścicieli firm przerzuciła się na fotowoltaikę, która jest coraz popularniejszym rozwiązaniem i notuje dynamiczny wzrost – w 2018 r. zainstalowanych było 147 MW mocy z PV, a w pierwszym półroczu 2019 r. to już 259 MW. Eksperci podkreślają, że polskie tempo rozwoju OZE jest porównywalne do tego sprzed dekady, gdy tymczasem świat ściga się we wdrażaniu nowych rozwiązań. Reszta Europy, USA, Chiny stawiają na OZE, bo nic bardziej się nie opłaca. Raporty przygotowane przez Międzynarodową Agencję Energii Odnawialnej wskazują, że koszty produkcji zielonej energii są tańsze niż te z zastosowaniem paliw kopalnych. Dla inwestorów, którzy chcieliby budować fabryki w Polsce, zahamowanie zielonej energetyki to fatalna wiadomość. Nie dość, że będą kupować prąd drożej, to nie będą redukować śladu węglowego, a ekologia dzisiaj to ważne narzędzie walki o przychylność klientów. Firmy coraz częściej wybierają więc rozwiązania prosumenckie. Specjaliści mówią, że wpływa to głównie na intensywny rozwój instalacji fotowoltaicznych. Czy rząd poluzuje przepisy związane z 10H dla energii wiatrowej? Na razie się na to nie zanosi. Fot. Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.