OZE Zasada 10H to cios w zieloną energetykę. Czy rząd naprawi ten błąd? 08 października 2019 OZE Zasada 10H to cios w zieloną energetykę. Czy rząd naprawi ten błąd? 08 października 2019 Przeczytaj także Polska Paulina Hennig-Kloska pozostaje na stanowisku. Polacy w sondażu opowiadają się za odwołaniem W czwartek, 30 kwietnia 2026 roku, podczas 56. posiedzenia Sejmu głosowano nad wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski (klub Centrum). Niższa izba parlamentu odrzuciła wniosek. W głosowaniu wzięło udział 451 posłanek i posłów. Większość – 238 osób zagłosowała przeciw, 213 poparło wniosek, a ośmiu parlamentarzystów nie wzięło udziału. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Jednocześnie w przeprowadzonym sondażu większość Polaków oczekiwała zmian. OZE OZE na lotniskach w Polsce. Katowice ograniczą emisję CO₂ o 8 tys. ton rocznie Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach dołącza do grona infrastruktury transportowej zasilanej energią odnawialną. W ciągu roku ma ograniczyć emisje CO₂ o ponad 8 tys. ton. To element szerszego trendu dekarbonizacji lotnictwa – jednego z najbardziej emisyjnych sektorów transportu. Rząd wprowadził w 2016 roku zasadę 10H, która zahamowała rozwój branży wiatrowej. Gdy świat stawia na OZE, politycy straszą wiatrakami, czyli najtańszym źródłem zielonej energii. Reklama Zasadę 10H wprowadzono w 2016 roku – oznacza ona minimalną odległość farmy wiatrowej od zabudowań mieszkalnych. Według przepisów obowiązuje zakaz budowania wiatraków bliżej, niż wynosi 10-krotność wysokości turbiny. Politycy wprowadzali społeczeństwo w błąd i straszyli wiatrakami, które rzekomo źle wpływają na zdrowie i mielą ptaki. Ale eksperci z WHO wyliczyli, że bezpieczny poziom hałasu to 45 decybeli – nowoczesne instalacje wskazują o wiele mniej niż dopuszczalna norma. W efekcie nowych przepisów nie można budować wiatraków na 99% powierzchni kraju. Warto porównać dane: w 2016 roku podłączono farmy wiatrowe o łącznej mocy 1225 MW, w 2017 roku było to już tylko 41 MW, a w 2018 r. 15,7 MW. Ministerstwo Energii zapowiadało złagodzenie przepisów, ale na obietnicach się skończyło. Inwestorzy wycofali się z Polski, a polscy przedsiębiorcy budują farmy wiatrowe za granicą. Część właścicieli firm przerzuciła się na fotowoltaikę, która jest coraz popularniejszym rozwiązaniem i notuje dynamiczny wzrost – w 2018 r. zainstalowanych było 147 MW mocy z PV, a w pierwszym półroczu 2019 r. to już 259 MW. Eksperci podkreślają, że polskie tempo rozwoju OZE jest porównywalne do tego sprzed dekady, gdy tymczasem świat ściga się we wdrażaniu nowych rozwiązań. Reszta Europy, USA, Chiny stawiają na OZE, bo nic bardziej się nie opłaca. Raporty przygotowane przez Międzynarodową Agencję Energii Odnawialnej wskazują, że koszty produkcji zielonej energii są tańsze niż te z zastosowaniem paliw kopalnych. Dla inwestorów, którzy chcieliby budować fabryki w Polsce, zahamowanie zielonej energetyki to fatalna wiadomość. Nie dość, że będą kupować prąd drożej, to nie będą redukować śladu węglowego, a ekologia dzisiaj to ważne narzędzie walki o przychylność klientów. Firmy coraz częściej wybierają więc rozwiązania prosumenckie. Specjaliści mówią, że wpływa to głównie na intensywny rozwój instalacji fotowoltaicznych. Czy rząd poluzuje przepisy związane z 10H dla energii wiatrowej? Na razie się na to nie zanosi. Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.