Zmiany klimatu Pożary lasów w Kalifornii. Co ma do tego susza? 14 stycznia 2025 Zmiany klimatu Pożary lasów w Kalifornii. Co ma do tego susza? 14 stycznia 2025 Przeczytaj także Zmiany klimatu Bankructwo wodne świata. ONZ opisuje nowy etap kryzysu klimatycznego Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) ostrzega, że świat przekroczył granicę bezpiecznego korzystania z zasobów wodnych. W najnowszym raporcie eksperci mówią już nie o kryzysie czy stresie wodnym, lecz o „globalnym bankructwie wodnym” – stanie, w którym zużycie wody trwale przewyższa możliwości jej naturalnego odnawiania. Skala problemu jest globalna i coraz wyraźniej wpływa na rolnictwo, miasta oraz bezpieczeństwo ludzi. Zmiany klimatu Rekiny coraz bliżej ludzi? Australijskie ataki wynikiem zmian klimatycznych Seria ataków rekinów u wybrzeży Australii ponownie skierowała uwagę naukowców na związek między zmianami klimatycznymi, zaburzeniami ekosystemów morskich a bezpieczeństwem ludzi. Ekstremalne opady, ocieplenie oceanów i zaburzenia ekosystemów sprawiają, że drapieżniki coraz częściej pojawiają się w strefach przybrzeżnych, gdzie dotąd ich obecność była rzadsza. Gigantyczne pożary, które obecnie panują w Kalifornii, są bezpośrednio związane z suszą, wywołaną zmianami klimatu. Ale nie tylko. Co wpłynęło na skalę i rozwój pożarów? Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? Reklama Skąd wzięły się pożary w Kalifornii w styczniu? Obecne pożary w Kalifornii generują ogromne straty – z ich powodu zmarły 24 osoby i zmusiły około 180 000 osób do ewakuacji. Pod względem liczby zniszczonych budynków, która obecnie wynosi 12 000, należą one do najbardziej destrukcyjnych w historii LA. Największy pożar – w Palisades – strawił ponad 23 000 akrów (w całym LA – 31 akrów, co równa się 12 500 hektarów). Jednak to drugi, w Eaton, okazał się bardziej śmiercionośny – pochłonął 16 z 24 osób. Dziesiątki tysięcy domów pozostaje bez prądu. Szacuje się, że straty materialne przekroczą 135 mld dolarów. Leśnik Jan Kaczmarowski, który pracuje w Wydziale Ochrony Lasów i jest członkiem grupy ekspertów ds. pożarów lasów przy Komisji Europejskiej jest zdania, że obecne pożary wynikają ze zmian klimatu. – Kalifornia jest takim 'ogniowym stanem’, to znaczy, że tam paliło się zawsze – tłumaczy Jan Kaczmarowski. – Pożar w Kalifornii nikogo nie zaskakuje. Styczeń jednak wypada daleko poza tradycyjnym sezonem pożarów w tym stanie. Silny wiatr 'Santa Ana’ wywołał niszczycielskie pożary, podważając pogląd, że sezon pożarów ogranicza się do lata. Cieplejsze zimy i przedłużające się susze stworzyły warunki do całorocznych pożarów. Zmiany klimatyczne zmieniają sezony występowania pożarów, sprawiając, że są one częstsze i bardziej niebezpieczne, nawet w momentach, w których najmniej się ich spodziewamy. Wspomniany wiatr Santa Ana jest suchy, fenowy, wiejący na tamtejszych terenach od października do marca. Co więcej, wzmaga ogień i prędkość, z jaką ten się rozprzestrzenia. W styczniu przekroczył on 100 km/h. Same jego podmuchy mogły spowodować awarie napowietrznej sieci elektrycznej, a od iskier mogła zapalić się roślinność. Według Jana Kaczmarowskiego, to właśnie wiatr utrudnia akcję gaśniczą. Trudności w opanowaniu żywiołu w Kalifornii to m.in. niemożność wykorzystania samolotów gaśniczych ze względu na wiatr, ograniczona dostępność wody w hydrantach oraz fakt, że buldożery, które powinny zostać użyte do akcji gaśniczej i tworzenia przerw ogniowych, były wykorzystywane do odblokowywania dróg z porzuconych w trakcie ewakuacji samochodów. Warto wspomnieć, że, aby opanować pożary w Kalifornii, władze Meksyku i Kanady, wysłały swoje oddziały strażackie na tereny objęte katastrofą. Zdaniem eksperta, na skalę i rozwój pożaru wpłynęły trzy czynniki: paliwo (materiał palny), topografia i pogoda. Paliwem w tym przypadku jest sucha roślinność, która powstała w wyniku suszy. Po okresie obfitych opadów nastąpiła susza, która zmieniła rośliny w materiał na podpałkę. – Dwa lata obfitych opadów deszczu, spowodowały bujny rozwój roślinności, a nagły powrót suszy zamienił tę całą roślinność w podpałkę. Południowa Kalifornia przechodzi obecnie przez trzeci najsuchszy sezon deszczowy w historii – z niewielkimi opadami lub bez opadów od zeszłej zimy – wyjaśnia Kaczmarowski. – Roślinność przydomowa jest mocno wysuszona i w połączeniu z drewnianą zabudową powoduje, że to wszystko jest doskonałym paliwem. Do tego dochodzi drewno oraz drewniane zabudowy ze znajdującymi się w pobliżu palmami. Tym sposobem zaprószony ogień rozprzestrzenia się niemal natychmiast. Wspomniana wyżej topografia terenu to w tym przypadku zalesione wzgórza, kaniony i jary. Na tego typu terenie pożary są bardziej dynamiczne – z kanionów schodzą do drewnianych zabudowań, które ulegają całkowitemu spaleniu. Upały, pożary, gwałtowne opady – ekstremalne efekty zmian klimatu coraz częstsze w Europie Las przeciwpożarowy? Zdaniem Jana Kaczmarowskiego, pożar nie skończy się, dopóki nie zabraknie dla niego paliwa. Najskuteczniejszym sposobem na ograniczenie zasięgu ognia jest odcięcie od niego paliwa, czyli roślinności. To jedyna rzecz, na którą w tym momencie ludzkość ma największy wpływ. – Paliwo, czyli materiały palne znajdujące się na drodze pożaru, to jedyny element, który człowiek może kontrolować, bo ilość wody, którą trzeba byłoby wlać w ten ogień, żeby go ugasić, jest niebotyczna – mówi leśnik. – Mówimy o zawartości energii takiego pożaru lasu, porównywanej przez niektóre opracowania z energią bomby atomowej. Odpowiednie zagospodarowanie roślinności jest zatem kluczowe w kwestii zapobiegania takim katastrofalnym pożarom. Czytaj też: Pożary w Ameryce Południowej najgorsze od 2007 roku. Olbrzymie emisje z płonącej Amazonii i Pantanalu Źródło: pap.pl, bbc.com, news.sky.com, today.com Fot.: Canva (Vladimir Shipitsin/pexels, Zaid Ahmed/pexels) Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.