Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Polska traci miliardy przez brak wody. To już nie problem klimatu, tylko portfela

Polska traci miliardy przez brak wody. To już nie problem klimatu, tylko portfela

Woda w Polsce wciąż traktowana jest jak zasób oczywisty i tani. Tymczasem liczby pokazują coś zupełnie innego: jej niedobór kosztuje gospodarkę miliardy złotych rocznie, podnosi ceny żywności, obciąża budżety samorządów i pośrednio zwiększa rachunki, które płacą mieszkańcy. W 2026 roku problem wody przestaje być kwestią środowiskową – staje się twardym problemem ekonomicznym.

925x200 6
Reklama

Polska na granicy stresu wodnego

Według międzynarodowych wskaźników bezpieczeństwa wodnego kraj uznaje się za bezpieczny, gdy na jednego mieszkańca przypada co najmniej 1700 m³ odnawialnej wody słodkiej rocznie. Polska od lat znajduje się wyraźnie poniżej tego poziomu. W zależności od roku zasoby wynoszą ok. 1100-1600 m³ na osobę, co plasuje nas wśród państw o najniższych zasobach wody w Unii Europejskiej.

Dane GUS pokazują również dużą zmienność dostępnych zasobów w kolejnych latach. Oznacza to, że w okresach suchych gospodarka i samorządy muszą funkcjonować przy znacznie mniejszej ilości dostępnej wody, bez realnej rezerwy bezpieczeństwa.

Susza ma konkretną cenę

Niedobór wody najszybciej ujawnia się w rolnictwie, a jego skutki szybko przenoszą się na rynek żywności. Monitoring suszy rolniczej regularnie wskazuje setki gmin dotkniętych deficytem wody w podstawowych uprawach – zbożach, kukurydzy czy rzepaku.

Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że przeciętna roczna wartość strat w plonach wynikających z susz sięga ok. 6,5 mld zł. To koszt, który przekłada się na ceny żywności, większą zależność od importu oraz niestabilność rynku. Jednocześnie analizy PIE wskazują, że poprawa retencji i nawodnienia mogłaby zwiększyć plony zbóż nawet o 20%.

Woda ucieka, zanim trafi do kranu

Paradoks polskiej gospodarki wodnej polega na tym, że problemem nie jest wyłącznie niedobór zasobów, ale także straty w systemach dystrybucji. Kontrole Najwyższej Izby Kontroli wykazały, że w kontrolowanych systemach wodociągowych straty wody często przekraczały 20%, a w skrajnych przypadkach sięgały nawet ponad 50% całego wolumenu.

Oznacza to, że znaczna część wody jest uzdatniana, pompowana i opłacana, po czym znika w nieszczelnych sieciach. W warunkach rosnących kosztów energii i utrzymania infrastruktury są to realne, powtarzające się straty finansowe.

Retencja na bardzo niskim poziomie

Polska zatrzymuje w krajobrazie ok. 7,5% średniego rocznego odpływu wód. To ponad dwukrotnie mniej niż poziom uznawany za bezpieczny, który według ekspertów powinien wynosić około 15%.

Niska retencja oznacza szybkie wysychanie gleby w okresach bezdeszczowych oraz gwałtowne spływy wody podczas intensywnych opadów. Każdy taki epizod generuje koszty – od strat w rolnictwie, przez uszkodzenia infrastruktury, po wydatki samorządów na usuwanie skutków podtopień.

Zużycie rośnie mimo deficytu

Dane GUS pokazują, że zużycie wody w gospodarstwach domowych systematycznie rośnie. W 2023 roku przeciętne zużycie wyniosło 34,4 m³ na mieszkańca, a łączne zużycie wody w gospodarstwach domowych przekroczyło 1,29 mld m³.

W połączeniu z niską retencją i stratami w sieciach oznacza to coraz większą presję na system wodny, który w latach suchych działa na granicy wydolności.

Rok 2026 i pieniądze na wodę

W lutym 2026 roku dostępne są już konkretne instrumenty finansowe wspierające gospodarkę wodną. W ramach programu FEnIKS trwają nabory na projekty związane z gospodarowaniem wodami opadowymi i zielono-niebieską infrastrukturą, z łącznym budżetem sięgającym 500 mln zł. Środki te przeznaczone są m.in. na retencję, spowalnianie odpływu wód, ograniczanie podtopień i wykorzystanie wody w okresach suszy.

Równolegle realizowany jest nabór o wartości 173 mln zł na mikroretencję, obejmujący zbieranie i magazynowanie wody opadowej oraz jej wykorzystanie lokalne. Kolejne 500 mln zł przeznaczono na wsparcie zrównoważonych systemów gospodarowania wodami opadowymi.

To pierwszy moment, w którym skala dostępnych środków odpowiada skali problemu. Jednocześnie brak spójnej polityki – ograniczania strat w sieciach, zwiększania retencji i traktowania wody jako zasobu strategicznego – oznacza, że nawet te środki mogą nie przynieść trwałej poprawy.

Rachunek za wodę

Niedobór wody w Polsce nie jest ostrzeżeniem na przyszłość. To koszt ponoszony już dziś – w cenach żywności, wydatkach samorządów i coraz droższej infrastrukturze. Dane pokazują jednoznacznie, że woda staje się jednym z kluczowych czynników stabilności gospodarczej. Jeśli w 2026 roku nie zostanie potraktowana jako zasób strategiczny, rachunek za jej brak będzie systematycznie rósł.

Zobacz też: Szara woda w domu i ogrodzie. Jak odzyskiwać wodę i oszczędzać na rachunkach?

Źródło: GUS, IMGW, IUNG-PIB, NIK, PIE, Wody Polskie, NFOŚiGW

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.