Bartosz Teklak (NaPrad.eu) o elektromobilności w Polsce

Polityka rządu to jedno, drugie to nieufność „przeciętnych Kowalskich” wobec aut elektrycznych. Wielu moich znajomych miłośników motoryzacji śmieje się, że fascynują mnie „melexy” – Bartosz Teklak, członek ekipy portalu NaPrąd.eu, w rozmowie o rozwoju elektromobilności w Polsce.

Bartosz Teklak i Nissan Leaf

Na co dzień Senior IT Administrator w zagranicznym “korpo”. W wolnej chwili zajmuję się współprowadzeniem portalu NaPrąd.eu. Nie jestem osobą “EV for life and only!” – uważam, że na rynku samochodów jest miejsce dla wszystkich. Plany na przyszłość? Dalszy rozwój Portalu oraz oczywiście zakup własnego “elektryka”.

ŚwiatOZE:  Bartku, jesteś pasjonatem motoryzacji, jeździsz na zloty, testujesz pojazdy elektryczne/hybrydowe –  jaki jest Twój wymarzony samochód i czy to EV?

Bartosz Teklak: Generalnie chciałbym mieć 2 samochody – na co dzień i tzw. funcar.
Na co dzień – zdecydowanie EV, ale nie mam sprecyzowanego konkretnego modelu. Czekam na nowe auta na rynku polskim – Hyundai Kona Electric oraz Kia Soul EV.
W roli funcara widzę tak naprawdę jedynie 2 samochody – Mazda MX-5 NA (I generacja) lub Mazda RX-7 FD3S .

ŚwiatOZE: Jakie pojazdy na prąd już testowałeś, który najbardziej przypadł Ci do gustu i dlaczego?

Bartek: Do tej pory testowałem 3 modele BEV – Smart ForTwo ED, Nissan Leaf I generacji oraz Nissan Leaf II generacji. Do tego dochodzą auta hybrydowe, w tym 1 PHEV. Z tych pierwszych – zdecydowanie Leaf II (design nadwozia, wygodne przestronne wnętrze, pojemny bagażnik oraz wisienka na torcie – ProPilot). Zasięg tego auta zimą nie powala, ale jest akceptowalny.  Z tych drugich – BMW 330e 2018, idealne połączenie radości z jazdy (typowej dla BMW) oraz bardzo niskiego zużycia paliwa.

ŚwiatOZE: Czy spotkałeś się już z autami zasilanymi wodorem, co sądzisz o takim połączeniu?

Bartek: Niestety, jeszcze nie miałem przyjemności, więc ciężko mi zanegować bądź pochwalić tę technologię. Niemniej jednak uważam, że każdy rodzaj zasilania jest wart uwagi.

ŚwiatOZE: Jak zapatrujesz się na żywotność baterii, co z tymi, które już się nie nadają i czy w praktyce okazuje się, że podczas mrozów akumulatory w elektrykach szybciej się rozładowują?

Bartek: Nie jestem specjalistą w kwestii utylizacji akumulatorów, ale z tego co wiem, to z powodzeniem można ich użyć w procesie produkcji nowych ogniw. Stąd uważam, że nie powinno to być powodem do zmartwień. Naturalnie – przeciwnicy elektromobilności podnoszą argument o szkodliwości i wpływie akumulatorów na środowisko itd. Niestety nie wykazują przy tym chęci do zgłębienia tematu, co obaliłoby ich argumenty. Oczywiście – mróz nie pozostaje bez wpływu na zasięg osiągany przez EV. Ogrzewanie pochłania dodatkową porcję energii, ale weźmy pod uwagę zasięg nowych modeli na rynku (wspomniane wcześniej Kona Electric i Soul EV) – w tym wypadku spadek zasięgu nie będzie aż tak odczuwalny, jak na przykład w Leafie 2018.

ŚwiatOZE: Co byś doradził komuś zainteresowanemu kupnem samochodu na prąd? Na co powinien zwrócić uwagę?  Czego powinien się wystrzegać?

Bartek:  Nie czuję się na siłach doradzać bardziej specjalistycznie, ale myślę, że podstawą jest to samo, co w przypadku ICE – stan nadwozia, zawieszenie itd. Oczywiście, trzeba pamiętać o sprawdzeniu dodatkowych, istotnych kwestii, takich jak  stan „zdrowia” battery pack’a, czy układ ładowania działa ok itd.

ŚwiatOZE: Co sądzisz o cenach samochodów elektrycznych, myślisz że są one adekwatne do oferowanej przez producentów technologii?

Bartek: Każda nowość jest oferowana w stosunkowo wysokiej cenie. W przypadku EV dochodzi kwestia małej konkurencji na rynku – na szczęście pojawiają się nowe modele, co wymusi na producentach konkurencję nie tylko na polu zasięgu, technologii wspomagania jazdy, ale też w kwestii ceny. Liczę na to, że niebawem będzie można kupić EV w cenie zbliżonej do podobnej klasy „spaliniaka”.

ŚwiatOZE: Opowiedz o swoim najnowszym teście – Nissan Leaf 2018 – jesteśmy ciekawi Twoich spostrzeżeń. Ile km przejechałeś? Czy miałeś jakieś problemy na trasie?

Bartek: Nie chciałbym zdradzać zbyt wielu szczegółów przed publikacją testu na portalu NaPrąd.eu, ale myślę, że mogę podzielić się z czytelnikami ŚwiataOZE kilkoma spostrzeżeniami. Do tego momentu przejechałem około 1200 km (docelowo test zakończy się z przebiegiem około 1700 km). W trasie auto spisuje się bardzo dzielnie. ProPilot to „must have” w tym aucie.  Jedyny problem na trasie to niestety sławny „Rapidgate”. Zimą nie jest aż tak odczuwalny, ale czwarte i kolejne ładowania ChaDeMo w trasie są już zauważalnie wolniejsze.

ŚwiatOZE: Jak oceniasz infrastrukturę dla samochodów elektrycznych w Polsce?

Bartek: Daleko nam do Niemiec, czy krajów skandynawskich, ale widzę, że wszystko idzie ku lepszemu. Coraz więcej punktów ładowania prądem stałym (w tym darmowych!) zdecydowanie cieszy i daje nadzieje na lepszą przyszłość „NaPrąd”.

ŚwiatOZE: W Polsce przybywa aut z silnikami diesla – jest to odwrotny rezultat niż w Europie, gdzie przybywa elektryków. Co sądzisz o elektromoblinej polityce rządu i czy w 2025 roku po polskich drogach będzie jeździło milion elektryków?

Bartek: Polityka rządu to jedno, drugie to nieufność „przeciętnych Kowalskich” wobec aut elektrycznych.  Wielu moich znajomych miłośników motoryzacji śmieje się, że fascynują mnie „melexy”. Tematów politycznych obietnic itp. nie chciałbym poruszać, ponieważ  dzielą one społeczeństwo, przeciwnie do EV.

ŚwiatOZE: Samochody elektryczne – jeszcze przyszłość czy już teraźniejszość?

Bartek: Zdecydowanie teraźniejszość!

1 comment
  1. Elektryki będą dopiero eko gdy prąd do ładowania baterii będzie pochodził z oze , Inaczej to nadal jest liokomotywa na węgiel , a dochodzi jeszcze moc zanieczyszczeń przy produkcji baterii , następnie przy ich utylizacji – wiec gdzie tu jest eko……

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Niemieckie laboratorium w Hamburgu – katownia dla zwierząt

Organizacja Cruelty Free International ujawniła przerażające nagrania ze zlokalizowanego pod Hamburgiem Laboratorium Farmakologii i Toksykologii, w którym dokonywano makabrycznych testów na zwierzętach. Z przeprowadzanych tam badań mogły korzystać firmy farmaceutyczne, przemysłowe i agrochemiczne na całym świecie.