Branża IT coraz bardziej eko

Google i Microsoft – giganci z branży IT wyznaczają nowe ekotrendy w biznesie. Google do 2030 roku zamierza korzystać jedynie z bezemisyjnych źródeł energii, a Microsoft testuje zasilanie centrum danych technologią wodorową.

Ekologiczna rewolucja w Google

Gigant technologiczny Google zapowiada, że już za 10 lat chce korzystać tylko z bezemisyjnych źródeł energii nie tylko w centrach danych, ale również we wszystkich należących do niego biurach. Przedstawiciele firmy podkreślają, że jest to kolejny krok w stronę uczynienia firmy przyjazną środowisku. Już w 2007 roku organizacja osiągnęła neutralność pod względem emisji CO2. Następnym etapem był rok 2017, kiedy to całość zużycia energii elektrycznej korporacji zaczęły pokrywać zakupy ze źródeł odnawialnych.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Czyni to ją największym na świecie nabywcą OZE.

Projekt Natick szansą dla Microsoftu

Zgodnie z założeniami Projektu Natick, firma Billa Gatesa postanowiła umieścić swoje centrum danych pod wodą i zasilać je technologią wodorową. Wydawałoby się, że to szalony i futurystyczny pomysł. Okazuje się jednak, że doświadczenia zaczerpnięte od pionierów w dziedzinie energii morskiej sprawiają, że jest to wydajne rozwiązanie, atrakcyjne również dla użytkowników firmy. 

Prototyp rozmiarów małego kontenera może świadczyć błyskawiczne usługi chmurowe i jest wydajny dla wielu miast wybrzeża, będąc przy tym szybkim i całkowicie samowystarczalnym. Wdrożenie tych rozwiązań na szerszą skalę to nie tylko zmniejszenie kosztów, ale również wzrost jakości usług.

Potencjał ekologicznych źródeł energii

Nie tylko najwięksi giganci branży odkryli potencjał tkwiący w ekologicznych źródłach energii. Według analiz firmy Mordor Intelligence wartość rynku „zielonych” centrów danych ma wynieść 181 mld dolarów do 2025 roku. Jest to wzrost na poziomie 23% w ciągu zaledwie 5 lat. Dla porównania rok wcześniej wartość ta wynosiła 53 mld dolarów.

Jak możemy przeczytać w raporcie „Green Data Center Market – Growth, Trends and Forecast (2020 – 2025)” głównymi przyczynami zwrotu w tym kierunku jest wzrost emisji CO2 oraz rosnące koszty energii.

Przeniesienie wielu naszych aktywności do sfery online: pracy, edukacji, zdrowia czy zakupów sprawia, że liczba cyfrowych danych wrasta gigantycznie. Jeszcze zanim pandemia przyśpieszyła digitalizację i wdrażanie technologii 5G, Internetu Rzeczy czy chmury obliczeniowej, mówiono o tsunami danych. To bardzo sprzyja rozwojowi rynku centrów danych i jednocześnie zwiększa konsumpcję energii elektrycznej – mówi Wojciech Stramski z firmy CEO Beyond.

Liczba „zielonych” centr danych będzie wzrastać

Jednym z przykładów efektywnego zielonego Data Center jest projekt realizowany w norweskiej kopalni Lefdal. Energię dla jej centrum wytwarzania danych generują dwie farmy wiatrowe i cztery hydroelektrownie lodowcowe, czyniąc z niej miejsce całkowicie samowystarczalne energetycznie. Miejsce przetwarzania danych zbudowano 150 m w głąb góry.

Coraz większe dotacje i wsparcie dla firm ograniczających emisję gazów cieplarnianych powoduje, że takich inicjatyw będzie coraz więcej, bo będą po prostu bardziej opłacalne dla przedsiębiorców. Największy wzrost inwestycji przewiduje się w Azji i Australii, najniżej na liście plasuje się Afryka i Ameryka Południowa.

– Podejmowanie działań ograniczających negatywny wpływ centrów danych na środowisko jest niezbędne. Co ważne i co mnie osobiście cieszy, coraz więcej klientów ma wpisaną redukcję CO2 do swoich korporacyjnych wartości i chętniej wybierają do współpracy partnerów działających zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju – dodaje Wojciech Stramski.