Czy Tesla będzie konkurencją dla Ubera?

Tesla zamierza wprowadzić własną usługę ridesharingu. Pozwoli to na znalezienie błędów podczas jazdy do czasu wypuszczenia na drogi w pełni autonomicznych samochodów elektrycznych. Wygląda na to, że Tesla zacznie stanowić dla Ubera konkurencję.

Tesla planuje wprowadzić na rynek usługę „Tesla Network” – pojazdy Tesli będą pełnić w niej rolę autonomicznych taksówek. Zanim jednak zostaną wdrożone autonomiczne taksówki, prezes Tesli Elon Musk rozważa wejście w życie tzw. „ridesharingu”. Jest to usługa podobna do tej, którą oferuje Uber czy Lyft. Kierowcą takiej taksówki byłby jednak tylko właściciel Tesli.

Zdaniem Elona Muska głównym plusem wprowadzenia ridesharingu byłaby naprawa i analiza błędów autopilota i sterowania, które kierowca / użytkownik może wychwycić podczas jazdy samochodem. Byłoby to pomocne w udoskonaleniu oprogramowania dla powstających w pełni autonomicznych aut. Jak zakłada firma, na tego typu usłudze zarobią zarówno właściciele Tesli, jak i amerykański koncern, udostępniający odpowiednie oprogramowanie.

Model 3 wchodzi do gry

Do tego typu usług przewidziany jest Model 3 Tesli, który uchodzi za najbardziej ekonomiczny z pojazdów elektrycznych. Nie wymaga on corocznego serwisowania, a koszty jego utrzymania są niskie, co jednocześnie przełoży się na większy zysk w przypadku ridesharing. Ponadto Model 3 zaprojektowany został z możliwością w pełni automatycznej jazdy. Auto wyposażone jest dodatkowo w funkcjonalności Phone by Key, czyli klucz dostępu do pojazdu za pomocą aplikacji w telefonie.

Wprowadzenie usługi ridesharingu nie wyklucza pozostałych planów Tesli. Mowa przede wszystkim o wypuszczeniu na rynek pod koniec przyszłego roku miliona sztuk elektrycznych samochodów autonomicznych, które nie wymagałyby kontroli w postaci osoby kierowcy. Założenia te są jednak zależne od regulacji prawnych w samych Stanach Zjednoczonych, jak i państwach europejskich.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Ministerstwo Klimatu i Michał Kurtyka – nowość i świeżość, czy tłamszenie OZE?

Nowy rząd premiera Mateusza Morawieckiego najwięcej zmian wprowadza w obrębie energetyki. Nie będzie już Ministerstwa Energii z Krzysztofem Tchórzewskim na czele. Resort podzielono – Jacek Sasin będzie odpowiedzialny za nadzór nad państwowymi spółkami górniczymi oraz energetyką. Drugą częścią będzie Ministerstwo Klimatu, a jego szefem zostanie Michał Kurtyka.