Dom architektów z prefabrykowanych elementów i z instalacja fotowoltaiczną

Architekci Jeff Derebery i jego żona Janice Fisher postanowili zbudować własny dom na obrzeżach Austin w Teksasie. W realizacji marzenia pomogło im OM Studio Design i Lindal Cedar Homes. W rezultacie powstał dom z prefabrykowanych elementów wyposażony w energooszczędne oświetlenie LED i instalację fotowoltaiczną.

Projekt jednopiętrowego domu odzwierciedla osobowość jego właścicieli za sprawą m.in. unikatowej elewacji zrobionej z zwęglonych desek cedrowych Shou Sugi Ban i wejścia podkreślonego turkusowymi, miedzianymi panelami.

W budynku są cztery sypialnie, dwie łazienki oraz rozmieszony na otwartej przestrzeni salon, jadalnia i kuchnia. Całość jest jasna i przestronna ze względu na szereg okien oraz przeszkleń – od sufitu po podłogę. Poza dostępem do naturalnego światła zapewniają one również widok na pobliską rzekę oraz malowniczy krajobraz.

Przestrzeń domu uzupełnia przestronny ganek oraz dziedziniec pomiędzy zabudowaniami, na którym znajdują się meble wykonane z plastiku z recyklingu. Unikatowy design dopełnia dach pokryty płytami w kolorze odbijającym promienie słoneczne, co podnosi jego szczelność termiczną oraz efektywność energetyczną.

Zapotrzebowanie na energię elektryczną mieszkańców domu zapewnia instalacja fotowoltaiczna składająca się z 36 paneli fotowoltaicznych – właściciele domu chwalą się, że mają „ujemny” rachunek za prąd, a w okresie dużego nasłonecznienia nadwyżkę wyprodukowanej energii oddają do lokalnej sieci.

Dom nabiera indywidualnego charakteru również za sprawą pomysłów jego właścicieli – na podwórku zainstalowali bryłę sześcianu z płyt poliwęglowych, w której kryje się zmiękczacz wody, system filtracji UV oraz przestrzeń do przechowywania rzeczy. Na zewnątrz znajduje się także zabawna, żółta łódź podwodna z twarzami członków The Beatles namalowanymi w oknach.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.