Donald Trump pogromcą klimatu?

W ostatnich dniach media ekscytowały się wyborami prezydenckimi, które miały miejsce za wielką wodą. Nie była to ekscytacja bez przyczyny – od wyboru podjętego przez obywateli Stanów Zjednoczonych zależy wiele, również w kontekście całego świata. Elektorzy z pomocą 121 milionów głosów osób uprawnionych wybrali Donalda Trumpa na następcę Baracka Obamy. Można się więc spodziewać zmiany kierunku obieranego przez USA w wielu kwestiach. Reformy gospodarcze, przywileje socjalne, plany wobec Bliskiego Wschodu jak i polityka energetyczna mogą odwrócić się o 180 stopni względem tego, co było do tej pory. Ciężko prorokować czy sumarycznie będą to zmiany na lepsze, czy gorsze, lecz już dziś wiadomo, że nie obejdzie się bez kontrowersji.


Jedną z pierwszych decyzji, jaką Donald Trump zamierza wcielić w życie to odrzucenie postanowień z tzw. „Paris Agreement”, czyli umowy paryskiej, którą prócz USA ratyfikowało również 193 innych państw. Zawiera ona porozumienie wszystkich państw Unii Europejskiej oraz innych krajów rozwiniętych na temat działań, które mają służyć przeciwstawieniu się zmianom klimatycznym. Z roku na rok są one coraz bardziej widoczne i postępują. Głównym zamierzeniem zawartym w paryskim porozumieniu z 2015 roku było utrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie poniżej 2 stopni Celcjusza w stosunku do czasów przedprzemysłowych. Od podpisania porozumienia minął niespełna rok, lecz deklaracje Donalda Trumpa nie pozwalają patrzeć na nie zbyt optymistycznie.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Nowy prezydent elekt Stanów Zjednoczonych twierdzi, że globalne ocieplenie to wymysł środowisk lewicowych, nie do końca mające odzwierciedlenie w rzeczywistości. Niejednokrotnie w wywiadach wypowiadał się sceptycznie na temat umowy paryskiej, jasno deklarując swój przeciw. Teraz kiedy jego wybór stał się faktem, 375 naukowców na czele ze Stephenem Hawkingiem napisało do niego list, mający na celu przekonanie go, by nie podejmował pochopnych decyzji, które mogą spowodować nieodwracalne szkody dla środowiska naturalnego. Pozostaje mieć nadzieję, że Donald Trump wstrzyma się z odrzuceniem zaakceptowanych przez poprzedni rząd porozumień. Wystosowany do niego list być może zachęci go do zgłębienia wiedzy na temat wpływu człowieka i przemysłu na degradację środowiska naturalnego czy też problem globalnego ocieplenia, który dotyczy przecież każdego z nas.