Ekospalarnia, czyli termiczne przekształcanie odpadów w Krakowie

Budowa Ekospalarni w Krakowie jest odpowiedzią na ekologiczne i energetyczne potrzeby miasta. Proces przekształcania odpadów odbywa się przy zachowaniu wszelkich standardów ochrony środowiska. Instalacja umożliwia przekształcanie 220 tys. ton odpadów komunalnych w ciągu roku. W wyniku spalania wyprodukowana zostaje energia elektryczna (około 65 000 MWh) i energia cieplna (280 000 MWh).

O funkcjonowaniu krakowskiej Ekospalarni opowiada w specjalnym komentarzu dla portalu ŚwiatOZE.pl Tadeusz Żaba, przedstawiciel Zakładu Termicznego Przekształcania Odpadów w Krakowie.

Na stronie internetowej Ekospalarni możemy dowiedzieć się, iż proces termicznego przekształcania odpadów na ruszcie przebiega według następujących faz:

  1. Suszenie – w początkowej strefie rusztu odpady ogrzewane są, w wyniku promieniowania lub konwekcji, do temperatury powyżej 100°C, co powoduje odparowanie wilgoci.
  2. Odgazowanie – w wyniku dalszego ogrzewania do temperatury powyżej 250°C wydzielane są składniki lotne (wilgoć i gazy wytlewne).
  3. Spalanie – w trzeciej części rusztu osiągane jest całkowite spalanie odpadów. Strata prażenia w tej strefie wynosi poniżej 0,5% udziału masowego.
  4. Zgazowanie – w procesie zgazowania produkty lotne są utleniane przez tlen cząsteczkowy. Jedynie jego niewielka część odbywa się na ruszcie. Przeważająca część odpadów utleniana jest w temperaturze 1000°C w górnej strefie komory paleniskowej
  5. Dopalanie – strefa dopalania ma na celu zminimalizowanie części niespalonych ilości CO w spalinach. W strefie tej podaje się powietrze wtórne celem zupełnego spalenia. Czas przebywania spalin w tej strefie wynosi minimum 2 sekundy w temperaturze minimum 850°C.

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Ostrzeżenia o smogu – kolejny rok absurdu. Polskie progi alarmowania najwyższe w Europie

Polski Alarm Smogowy po raz kolejny sprawdził, ile dni z alarmem smogowym wystąpiłoby, gdyby władze uznały, że Polacy zasługują na zachodnioeuropejskie kryteria ostrzegania o zagrożeniu. W niektórych polskich miastach „francuski” alarm smogowy obowiązywałby przez dwa miesiące. Obowiązujące w Polsce kryteria sprawiają, że pomimo wysokich stężeń pyłów zawieszonych w 2018 w żadnym z miast wojewódzkich nie ogłoszono alarmu smogowego.