Energetyka Handel emisjami w praktyce. Gdzie naprawdę trafiają pieniądze z ETS 1 i 2? 03 kwietnia 2026 Energetyka Handel emisjami w praktyce. Gdzie naprawdę trafiają pieniądze z ETS 1 i 2? 03 kwietnia 2026 Przeczytaj także Energetyka Polska i Niemcy łączą ciepłownictwo. Görlitz i Zgorzelec budują wspólny system nad Nysą Łużycką Zgorzelec i Görlitz, kiedyś jedno miasto, obecnie przynależące administracyjnie do Polski lub Niemiec, starają się odbudować swoją jedność. Od 1998 roku określają się jako jedno „Miasto Europejskie”. Miasta ściśle współpracują – wspólnie zarządzają komunikacją miejską, organizują wydarzenia kulturalne i promują turystykę. Ostatnio rozpoczęto prace nad wspólnym ciepłownictwem. Energetyka Niemcy tankują w Polsce, by oszczędzić nawet 3 zł. Znamy ceny paliw na wielkanocny weekend Polska stała się atrakcyjnym kierunkiem tankowania dla kierowców z Niemiec, a przygraniczne miejscowości o najkorzystniejszych cenach na dystrybutorach notują wyraźny wzrost ruchu. Dzięki wprowadzeniu urzędowych cen maksymalnych, litr benzyny w Polsce jest obecnie o około 3 złote tańszy niż w Niemczech. Różnica jest na tyle znacząca, że kierowcy z przygranicznych landów masowo przekraczają granicę, ustawiając się w długich kolejkach do polskich dystrybutorów. Na wielu stacjach w okolicach Szczecina udział samochodów z polskimi rejestracjami wyraźnie się zmniejszył, a mimo to pracownicy stacji paliw notują trzykrotny wzrost liczby klientów. Czy rząd zareaguje na „turystykę paliwową” zgodnie z zapowiedziami? System ETS kojarzy się wielu Polakom wyłącznie z wysokimi rachunkami za prąd. Tymczasem nadchodząca reforma – ETS 2 – wprowadzi opłaty za emisje bezpośrednio do naszych domów i garaży, wpływając na ceny opału oraz paliw na stacjach. Czy to jedynie nowy „unijny podatek”, czy może szansa na gigantyczny zastrzyk gotówki dla polskiej gospodarki? Reklama Redaktorzy portalu światOZE.pl wyjaśniają mechanizmy unijnej polityki klimatycznej i sprawdzają, czy Społeczny Fundusz Klimatyczny faktycznie ochroni najuboższych przed skutkami transformacji. Unijny podatek czy szansa na miliardy dla Polski? Wiktoria Krzyżak: Zacznijmy od podstaw, Michał, czym technicznie jest ETS 1, czyli system, który działa w Europie już od 2005 roku i obejmuje największych graczy na rynku? Michał Robak: ETS, czyli Emission Trading System, to rynkowe narzędzie redukcji gazów cieplarnianych. Unia Europejska nakłada odgórny limit na całkowitą ilość dwutlenku węgla jaką mogą wyemitować największe zakłady, takie jak elektrownie, huty czy cementownie. Ten limit jest co roku obniżany, co wymusza na przemyśle stopniowe odchodzenie od paliw kopalnych. WK: Jedno uprawnienie to zgoda na emisję dokładnie jednej tony CO2. Jeśli firma zainwestuje w zieloną energię i emituje mniej, może sprzedać swoje wolne limity tym, którzy wciąż trzymają się węgla. To sprawia, że opieranie swojej działalności na węglu i innych paliwach kopalnych po prostu przestaje się opłacać finansowo. MR: Im droższe są uprawnienia na giełdzie, tym silniejszy jest impuls do modernizacji. W Polsce często mówi się jednak, że ETS to główny powód wysokich rachunków za prąd. I to jest prawda, bo nasz miks energetyczny wciąż opiera się na węglu, więc polskie elektrownie muszą kupować te uprawnienia na potęgę. WK: Pieniądze ze sprzedaży tych uprawnień wcale nie trafiają do Brukseli, tylko do budżetu państwa polskiego. W ostatnich latach były to dziesiątki miliardów złotych rocznie. Problem pojawia się wtedy, gdy te środki nie trafiają w całości na transformację sieci, ale na łatanie bieżących wydatków państwa. MR: To jest właśnie ten moment, w którym „klimat” spotyka się z polityką. To ten system, który obejmuje wielki przemysł i elektrownie. Zasada jest prosta: pieniądze z aukcji uprawnień trafiają bezpośrednio do budżetów państw członkowskich. WK: I tu pewnie pojawia się haczyk? MR: Teoretycznie 100% dochodów z aukcji ETS 1 na cele związane z klimatem i energią. Brzmi to bardzo restrykcyjnie, ale w praktyce nie jest. Zależy, co uznamy za „cel klimatyczny”. Zamiast na farmy wiatrowe, można za nie sfinansować zamrożenie cen energii i zaksięgować taki wydatek nie jako program socjalny, ale jako cel klimatyczny. To budzi ogromne kontrowersje, bo system, który miał nas zmieniać, stał się po prostu kolejnym podatkiem. Skoro wyjaśniliśmy ETS 1, przejdźmy do tego, co budzi teraz większy niepokój społeczny: ETS 2. To system, który ma objąć sektory, które dotąd były poza opłatami. WK: Mechanizm ETS 2 jest podobny, ale będzie obejmował inne sektory gospodarki. System obejmie dystrybutorów paliw – czyli firmy sprzedające nam benzynę, olej napędowy, węgiel czy gaz. Będą musieli kupować uprawnienia do emisji CO2, a koszt ten, co naturalne w gospodarce rynkowej, zostanie doliczony do ceny litra paliwa czy tony opału. MR: Unia w ten sposób wysyła jasny sygnał: era tanich paliw kopalnych bezpowrotnie się kończy. Nic więc dziwnego, że budzi to opór społeczny. Jeśli masz nieocieplony dom lub stare auto spalinowe, Twoje koszty życia będą rosły. To ma nas zmotywować do termomodernizacji i wyboru zeroemisyjnych form transportu. Niemcy tankują w Polsce, by oszczędzić nawet 3 zł. Znamy ceny paliw na wielkanocny weekend WK: Równolegle z ETS 2 powstaje Społeczny Fundusz Klimatyczny. To gigantyczne wsparcie finansowe, z którego Polska otrzyma ok. 50 mld zł na łagodzenie społecznych skutków transformacji energetycznej, w tym walkę z ubóstwem energetycznym i transportowym szczególnie dla grup wrażliwych. MR: Pieniądze mają być dostępne dla państw członkowskich jeszcze zanim system ETS 2 w pełni wejdzie w życie, aby najpierw dać obywatelom narzędzia i fundusze na zmiany, a dopiero potem wprowadzić opłaty za emisję. WK: Według raportu Instytutu Reform „Sprawiedliwa i ambitna modernizacja Polski”, wdrożenie ETS2 może przynieść polskiemu budżetowi nawet dodatkowe 124 mld zł do 2032 roku. Bruksela w ETS 2 narzuciła o wiele sztywniejsze reguły gry. Pieniądze zostaną podzielone na dwie główne części: 75% przychodów – zostaje w kraju, ale państwa mają prawny obowiązek wydać to na długoterminowe cele klimatyczne. Nie ma już mowy o „łataniu dziur”. 25% przychodów – trafia do Społecznego Funduszu Klimatycznego (SCF). I to jest ten bezpiecznik, który ma chronić najuboższych. MR: Niektóre kraje członkowskie nie chcą wprowadzenia ETS 2 w 2027 roku. Dlaczego? WK: ETS 2 uderzy bezpośrednio w ceny paliw na stacjach i koszt ogrzewania węglem czy gazem, co w dobie inflacji i niepewności sprawia, że rządy krajów takich jak Polska, Niemcy, Włochy boją się, że uderzy to w gospodarkę zbyt mocno i osłabi zarówno dobrobyt obywateli, jak i doprowadzi do regresu gospodarki. Gra toczy się o to, czy system ruszy zgodnie z planem w 2027 roku, czy też zostanie przesunięty. Cel jest jeden: sprawić, by czysta energia była tańsza niż ta brudna. Warto obserwować pojawiające się na ten temat komunikaty, by lepiej planować harmonogram własnej transformacji energetycznej aby nie stały się źródłem niepewności. Cała rozmowa o systemie ETS dostępna na Spotify: Zobacz też: ETS i ceny energii. Kto zyskuje, kto traci na unijnym systemie emisji CO₂? Źródło: podcast rOZEznanie (światOZE.pl) Fot. Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.