Jak to się robi w Burlington?

Według raportu organizacji CDP już 100 miast na ziemi zasilanych jest minimum w 70% z odnawialnych źródeł energii. Jak udało im się przejść drogę do energetycznej niezależności?

Przeglądając dane zawarte w raporcie CDP nie sposób nie zauważyć, że większość z miast, które odeszły od konwencjonalnych źródeł energii, rozlokowana jest na dobrze nasłonecznionych regionach. Znajdują się one w Ameryce Łacińskiej, południowej Europie i  Stanach Zjednoczonych oraz w Afryce.

Wyjątkiem od tej reguły jest liczące niewiele ponad 40-tysięcy mieszkańców miasto Burlington w stanie Vermont, zlokalizowane w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, które już od 4 lat szczyci się tym, że jest w pełni zasilane ze źródeł odnawialnych.

Wynik ten mieszkańcy osiągnęli po 10-letniej batalii, po której lokalny Departament Energii zakupił system hydroelektryczny o mocy ponad 7 MW znajdujący się na rzece Winooski.

Jednak osiągnięcie tak wysokiego poziomu zasilania ze źródeł odnawialnych stało się możliwe nie tylko dzięki elektrowni wodnej, ale również za sprawą sprawnego połączenia miejskich systemów wiatrowych (40 MW) i przerobu odpadów drzewnych w biomasę (50 MW). Doszło również do zmiany w świadomości mieszkańców, którzy zaczęli aktywnie działać w kwestii OZE.

Przemianę tę opisuje dyrektor Burlington Electric, Ken Nolan:  „Podstawą była zmiana w świadomości mieszkańców, z myślenia ‘Czy warto?’ na ‘Chcemy to zrobić?” Dzięki temu osiągnęli oni najniższy wynik w zużyciu energii na osobę na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Mimo że Burlington nadal od czasu do czasu zmuszone jest kupować energię pochodząca ze źródeł konwencjonalnych, to i tak po pewnym czasie nadmiar energii pozyskiwany z OZE pozwala na jej odsprzedaż do sieci energetycznej.

Burlington w stanie Vermont jest doskonałym przykładem połączenia sił i zakrojonej na szeroką skalę współpracy dla dobra wspólnego i środowiska.