Komisja Europejska idzie na wojnę z polskim smogiem

Po raz kolejny za polski smog bierze się Komisja Europejska. Nie chodzi jednak o samo zjawisko, a o brak odpowiednich norm prawnych, które dawałyby podstawę do tego, żeby sądownie dochodzić swoich praw związanych z zanieczyszczeniem powietrza.

Polska na cenzurowanym

Sygnały dotyczące tego, że może grozić nam wszczęta właśnie procedura przeciwnaruszeniowa, można było zauważyć już dużo wcześniej. Pierwsze działania w odniesieniu do stanu powietrza w naszym kraju, Komisja Europejska poczyniła już 4 lata temu. Teraz nabrały one realnego kształtu. Taki ruch ze strony KE powiązany jest z funkcjonowaniem dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy, której założenia powinny być przez Polskę przestrzegane. 

Procedura przeciwnaruszeniowa w toku

Na ten moment cała sytuacja ma charakter uchybienia. Oznacza to, że Polska ma 4 miesiące na to, aby podjąć działania, a dokładniej mówiąc ustosunkować się do skierowanego w jej stronę, wezwania do jego usunięcia. Oznacza to więc, że nasz kraj nadal może podjąć odpowiednie działania, tak aby nie było potrzeby wdrożenia kolejnego etapu wszczętej niedawno procedury. To, w jaki sposób ta sytuacja zostanie rozwiązana, zależy od odpowiedzi z Warszawy, na wystosowane przez Komisję Europejską wezwanie. 

Bez prawa do świeżego powietrza 

Głównym założeniem jest więc to, aby dać realną podstawę do dochodzenia swoich praw, zarówno osobom fizycznym, jak i osobom prawnym. W tym przypadku prawo to dotyczy tych, na których bezpośredni wpływ ma przekraczanie dopuszczalnych limitów zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju.  

Taki sam brak KE zauważyła również w odniesieniu do systemu prawnego funkcjonującego w Bułgarii. Oznacza to, że Polska nie jest jedynym krajem, który będzie musiał zmierzyć się z prowadzoną przeciwko niemu procedurą przeciwnaruszeniową.

Źródła: tvp.info, polsatnews.pl