Komisja Europejska podniesie ceny benzyny? Producenci samochodów są na tak

Komisja Europejska planuje włączenie transportu drogowego do systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (UE ETS). Oznacza to, że ceny benzyny i oleju napędowego wzrosną o ponad 60 groszy na litr. Plany popierają producenci samochodów, jednak przeciwko są… ekolodzy. 

Neutralność do 2050? Trzeba działać szybciej

W 2018 roku Komisja Europejska ustaliła cel redukcji emisji CO2 do 2030 roku jako 40%. Jednak przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen od dawna otwarcie głosiła konieczność wyznaczenia ambitniejszych wartości. Jak podaje Frankfurter Allgemeine Zeitung, Bruksela rozważa podniesienie celu do minimum 55%. Zdaniem von der Leyen jest to niezbędne, jeśli cała Unia Europejska zamierza osiągnąć neutralność emisyjną do 2050 roku.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Uprawnienia do emisji również dla transportu

Do tej pory obowiązek zakupu praw do emisji CO2 obejmował tylko podmioty emitujące ten gaz cieplarniany – elektrownie węglowe i gazowe oraz duży przemysł. Nowy projekt Komisji zakłada, że system handlu emisjami obejmie także cały sektor transportowy i budowniczy. Za uprawnienia do emisji nie będą jednak płacić indywidualni kierowcy, lecz producenci oraz importerzy paliw. 

Dlaczego producenci samochodów popierają pomysł?

Jak twierdzą niektóre organizacje, w tym Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów, winą za wysoką emisję CO2 w transporcie obarczano wytwórców samochodów spalinowych. Unijne przepisy wyznaczały rygorystyczne wymagania dotyczące maksymalnej średniej emisyjności floty sprzedawanych pojazdów. Z tego względu producenci aut liczyli, że władze UE przestaną nakładać na nich kolejne restrykcje. Proponowali przeniesienie odpowiedzialności na kierowców poprzez doliczenie do cen paliw opłat za wydzielanie CO2.

Ekolodzy apelują: to nie jest dobra metoda

Organizacje ekologiczne podkreślają, że podwyższanie w ten sposób cen paliw nie doprowadzi do zmiany nawyków społeczeństwa. 

− Włączenie transportu samochodowego do europejskiego systemu handlu emisjami nie wpłynie znacząco na redukcję emisji z samochodów, ale może uderzyć w osoby najbiedniejsze, które nie będzie stać na zakup samochodu elektrycznego i będą skazane na użytkowanie starego samochodu spalinowego i kupowanie do niego coraz droższego paliwa – wyjaśnia Rafał Bajczuk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych i dodaje – Europa powinna skupić się na ambitnych regulacjach dotyczących redukcji emisji CO2, które sprawią, że producenci będą zmuszeni do przyspieszenia transformacji w stronę produkcji samochodów elektrycznych. Przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach samochody elektryczne stanowiły już ok. 10% sprzedaży w UE. 

Źródło: wysokienapiecie.pl