Komunikacja publiczna w Polsce masowo zamawia „elektryki”

Na obecną chwilę trudno mówić o tym, że komunikacja publiczna w Polsce „elektrykami” stoi. Na około 11 tys. wykorzystywanych autobusów zaledwie dwusetka to pojazdy o napędzie elektrycznym. Wkrótce sytuacja ma znacząco ulec poprawie.

Z ofert samorządów wynika, że w ciągu najbliższych dwóch lat na polskie ulice trafi kilkaset autobusów elektrycznych. Tendencja jest wzrostowa – następne lata przyniosą kolejne elektryki, tym razem ponad 1000 sztuk.

Coraz więcej autobusów elektrycznych, ceny wciąż mało konkurencyjne

Popularność pojazdów elektrycznych w komunikacji publicznej wynika z konieczności respektowania ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Zeroemisyjny transport to jedno z jej głównych założeń. Dzięki ustawie w ciągu kilku najbliższych miast udział pojazdów elektrycznych w całkowitej flocie wyniesie 30%. Na obecną chwilę dużym ograniczeniem jest aspekt finansowy. Autobusy elektryczne to 150% do nawet 250% ceny wersji z silnikiem spalinowym (spełniającym normę Euro 6). Na szczęście zakup jest współfinansowany ze środków europejskich w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Inowrocław wzorem do naśladowania, Warszawa z ambitnym planem

Obecnie liderem elektromobilności w komunikacji jest Inowrocław wyróżniający się całkowicie ekologicznym taborem miejskim (24 zelektryfikowane autobusy Volvo). Pozytywne wieści docierają także ze stolicy. W poprzednim miesiącu władze Warszawy podpisały rekordowy kontrakt na 130 autobusów elektrycznych. Koszt inwestycji to 417 milionów złotych, z czego niecałą połowę pokryją środki unijne. Dostawy przegubowych Solarisów Urbino 18 Electric rozpoczną się w połowie 2020 roku. Inwestycja ma podobno nie wpłynąć na ceny biletów. Obecnie po stolicy jeździ 31 elektryków.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Czy w Polsce powieje wiatr zysków? Janusz Gajowiecki wylicza korzyści energetyki wiatrowej w Polsce

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej Janusz Gajowiecki podkreśla, że obecnie to wiatr jest najtańszym źródłem energii. Mające powstawać w ciągu trzech najbliższych lat farmy wiatrowe w naszym kraju zwiększą łączną moc tego OZE o 3,5 GW, do ok 10 GW, co niesie za sobą ogromne zyski.