Lodowce Nowej Zelandii zanieczyszczone przez australijskie pożary

Skutki pożarów, które od ponad miesiąca trawią lasy na wschodnim wybrzeżu Australii, odczuwalne są nawet w Nowej Zelandii. Tamtejsze lodowce pokrył czerwony pył, który jako pierwsza zauważyła podróżniczka Liz Carlson.

Wyświetl ten post na Instagramie.

The dust and ash from wildfires in Australia are turning glaciers red here in New Zealand 😱 . For the past few weeks the smoke and dust from the bushfires in New South Wales and Queensland, Australia have blown thousands of kilometers across the Tasman Sea, turning our normally clear skies hazy and our mountains red. . On a scenic helicopter flight with @wanakahelicopters around Mount Aspiring, you could see the glaciers covered in a layer of red dust, making them look dirty. It’s pretty remarkable to see the impact of the fires so far away. Our glaciers don’t need any more battles, and it puts the impact of climate change into even more stark reality we can’t ignore. . #wanaka #climatechange #newzealand #glacier #mtaspiring #australiafires #bushfire #nswfires

Post udostępniony przez Liz Carlson☀️Young Adventuress (@youngadventuress)

Podczas wycieczki helikopterem w Parku Narodowym Mount Aspiring na Wyspie Południowej w Nowej Zelandii, podróżniczka i blogerka Liz Carlson sfotografowała nietypowe zjawisko – powierzchnia lodowców zabarwiła się na czerwono.

Zdaniem ekspertów, przyczyną pojawienia się nietypowego nalotu są pożary pustoszące lasy w Australii. Popiół i dym przedostały się przez Morze Tasmana i pokryły lodowce w Alpach Południowych warstwą czerwono-różowego pyłu. Umożliwiły to silne wiatry zachodnie, które docierały do Nowej Zelandii przez cały listopad.

Pył, który pokrył lodowce, nie jest pierwszym objawiającym się w Nowej Zelandii skutkiem australijskich pożarów. Wcześniej w kraju obserwowano niespotykane dotąd czerwone wschody i zachody słońca.

fot: Liz Carlson / @youngadventuress