Ryzykowny zwrot w kwestii OZE na Ukrainie

Ostatnie działania rządu Ukrainy spotkały się z negatywnym przyjęciem ze strony ekspertów. Mowa jest o planowanym obniżeniu tzw. “zielonej taryfy”, która stanowi aktualnie jedyną formę zwrotu kosztów inwestycji i zarobku dla potencjalnych inwestorów.

W 2019 roku Ukraina zanotowała rekordowy skok w rankingach atrakcyjności dla inwestycji w zieloną energię. Jednym z najistotniejszych powodów tego wzrostu była bardzo atrakcyjna wysokość “zielonej taryfy”. Przekładało się to jednak na wyższą cenę energii dla odbiorców, zarówno dla osób fizycznych, jak i firm czy przemysłu. Już w 2018 r. zaczęły się pojawiać głosy, że tak wysoka zielona taryfa może być szkodliwa dla ukraińskiej gospodarki.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Ministerstwo energetyki opracowało projekt ustawy, który przewiduje obniżenie “zielonej taryfy” przy jednoczesnym wydłużeniu okresu, na jaki miałaby ona przysługiwać inwestorowi. Zarówno dla nowych przedsięwzięć, jak i dla tych już ukończonych. 

Propozycja ta spotkała się z silną krytyką. Wskazywano, że znacząco obniży to zaufanie zagranicznego kapitału do inwestycji na Ukrainie. Może to też wywołać poważne problemy z płynnością finansową u inwestorów obiektów które już ukończono, a którzy bardzo często otrzymywali kredyty na realizację.

Eksperci są zgodni, że będzie to oznaczało utratę reputacji przez rząd, odpływ kapitału, drastyczny spadek tempa rozwoju sektora OZE i ostatecznie fiasko celu, jakim jest 25% zielonej energii w miksie energetycznym Ukrainy do 2030 r. Ostrzegają również, że wiele firm najprawdopodobniej skieruje wnioski o arbitraż międzynarodowy, gdzie jednostronnie narzucone zmiany warunków kontraktów będą trudne do obrony. 

Ministerstwo z kolei argumentuje, że brak zmian może spowodować głęboki kryzys w energetyce i spowolnienie całej ukraińskiej gospodarki. 

Projekt ustawy może trafić pod głosowanie parlamentu już na początku 2020 r.