Niedobór plam słonecznych niepokoi badaczy. Czy to początek problemów ze Słońcem?

2020 rok jest dla ludzi naprawdę ciężki. Koronawirus, susze, pożary to tylko niektóre z bardzo widocznych problemów, z którymi musimy się dziś zmagać. Na tym może się nie skończyć, bo NASA zauważyła na horyzoncie kolejne niepokojące zjawisko.

Pewnie, znajdą się tacy, którzy wychodzą z założenia, że skoro słońce świeci, to nie ma się czym martwić. Odmiennego zdania zdają się być badacze należący do NASA, którzy zaobserwowali widoczny spadek aktywności słońca. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Historia kołem się toczy?

Jeśli takie zjawisko będzie się pogłębiać, nie zostanie to bez znaczenia dla człowieka. Bardzo silne mrozy, czy trzęsienia ziemi to tylko niektóre z możliwych scenariuszy. Ze skrajną sytuacją mieli do czynienia ludzie żyjący w 1816 roku, którzy na własnej skórze odczuli efekt minimalnej aktywności słonecznej. Musieli zmierzyć się między innymi z mrozami, które przypadły na miesiące letnie, co spowodowało bardzo duże straty, chociażby dla rolników.

Zgodnie z obserwacjami prowadzonymi przez NASA ostatni raz słońce wykazywało taką aktywność jak obecnie, około 200 lat temu. Nie jest to jeszcze co prawda spadek do takiego poziomu, jaki odnotowano w 1816 roku, czyli w czasie, który zaliczał się do tak zwanego Minimum Daltona. Sytuacja jest jednak niepokojąca.

Specyfika cyklu słonecznego 

Jest to spowodowane widocznie mniejszą liczbą plam słonecznych, które powinny przypadać na dany okres. Ten okres to tak zwany cykl słoneczny. Każdy cykl trwa około 11 lat. W czasie jego trwania naukowcy odnotowują zarówno wzmożoną aktywność słońca, jak i jej spadek.

Można więc uznać, że osłabienie aktywności słońca w odniesieniu do danego cyklu jest normalne. Problem, który niepokoi badaczy, polega jednak na tym, że od początku 2020 roku –  przez sto dni, na słońcu nie pojawiła się żadna nowa plama słoneczna. 

Naukowcy mają nadzieję, że kolejny rok będzie nieco lepszy pod względem aktywności słonecznej.

Źródło: antyradio.pl