Odkryte w Amazonii prehistoryczne malowidła rzucają nowe światło na losy lasów deszczowych

Serrania La Lindosa w Kolumbii już została ochrzczona Kaplicą Sykstyńską prehistorii. Trzynaście kilometrów skalnych malowideł przedstawia wiele gatunków, które wyginęły tysiące lat temu.

Epokowe odkrycie

Sztab archeologów z Wielkiej Brytanii i Kolumbii dokonał sensacyjnego odkrycia. W głębi amazońskiej puszczy znaleziono sztukę naskalną, którą datuje się na czasy prehistoryczne – prawdopodobnie rysunki powstały 12500 lat temu. Oprócz znanych nam już gatunków zwierząt, odtworzone sceny przedstawiają również faunę epoki lodowcowej np. mastodontów. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Polowania na olbrzymy

Ludzie odpowiedzialni za stworzenie malowideł odtwarzali przede wszystkim sceny z polowań. Można na nich zobaczyć potężne gatunki roślinożerców, na które polowali prehistoryczni myśliwi. Niektóre z nich osiągały wielkość dzisiejszego samochodu. 

Jaskinia Lascaux musi oddać palmę pierwszeństwa

Dla badaczy to niezwykle ważne odkrycie – rzuca nowe światło na to, jak żyli mieszkańcy dorzecza Amazonki i jak udało im się przetrwać na tak niegościnnych terenach. Wielkim wyzwaniem była przede wszystkim duża różnorodność środowiskowa, do której adaptacja stanowiła nie lada wyczyn. Dane archeologiczne potwierdzają, że pierwsze osiedlenia na terenie lasów deszczowych mogły mieć miejsce 13 000 lat temu. Wcześniej trudno było to udowodnić, ale sztuka Serrania La Lindosa zdaje się je potwierdzać. 

Dotychczas najbardziej wartościowym reliktem sztuki prehistorycznej była francuska jaskinia Lascaux. Archeolodzy nie mają wątpliwości, że kolumbijskie odkrycie jest dużo ważniejsze i bardziej znaczące.

Jakim cudem malowidła zachowały się tak długo?

Odpowiedzialne za ten fakt i za to, że rysunki nie wyblakły i zachowały żywe kolory, są organiczne barwniki. Dzięki temu narastające porosty i grzyby zakonserwowały środki użyte do rysunków. To jedno z najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień tego zjawiska, które podają uczeni.