Parlament Europejski zatwierdził nowy cel OZE – trzydzieści dwa procent do 2030 roku

We wtorek, 13 listopada bieżącego roku, Parlament Europejski głosował nad nowym celem energetycznym – trzydziestoma dwoma procentami energii ze źródeł odnawialnych w miksie energetycznym krajów Unii Europejskiej.

Czterystu dziewięćdziesięciu pięciu parlamentarzystów poparło pomysł, sześćdziesięciu ośmiu było przeciwnych, a sześćdziesięciu jeden wstrzymało się od głosu lub było nieobecnych. Pokazuje to niemalże jednogłośne poparcie dla OZE w UE.

Jednocześnie PE przegłosował nowy poziom wymaganej efektywności energetycznej – trzydzieści dwa i pół procent – oraz wprowadził tzw. Unię Energetyczną. Wszystkie trzy nowe postanowienia są częścią pakietu „Czysta Energia dla Wszystkich Europejczyków”.

Przewiduje się, że w 2023 roku dokonana zostanie kontrola postępów i ewentualna reewaluacja celów OZE, jednakże z założeniem, że mogą one być tylko zwiększone, a nie zmniejszone.

Nowe prawo zakłada także, że państwa członkowskie muszą umożliwić swoim obywatelom produkowanie energii ze źródeł odnawialnych i jej magazynowanie. Energia ta może być wykorzystywana na własny użytek, a jej nadmiar sprzedawany do sieci.

Każdy kraj musi ponadto przedstawić dziesięcioletni zintegrowany plan dla energetyki i klimatu z określonymi krajowymi celami OZE i nową polityką energetyczną. Termin na uzgodnienie pierwszego planu upływa 31 grudnia 2019 roku. Kolejny plan ma zostać ustalony dziesięć lat później.

Nowe wytyczne wejdą w życie dwadzieścia dni po ich ogłoszeniu. Wtedy nastąpi też formalne wdrożenie regulacji przez Komisję Europejską. Państwa członkowskie będą miały osiemnaście miesięcy na wprowadzenie nowej dyrektywy w życie.

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Ostrzeżenia o smogu – kolejny rok absurdu. Polskie progi alarmowania najwyższe w Europie

Polski Alarm Smogowy po raz kolejny sprawdził, ile dni z alarmem smogowym wystąpiłoby, gdyby władze uznały, że Polacy zasługują na zachodnioeuropejskie kryteria ostrzegania o zagrożeniu. W niektórych polskich miastach „francuski” alarm smogowy obowiązywałby przez dwa miesiące. Obowiązujące w Polsce kryteria sprawiają, że pomimo wysokich stężeń pyłów zawieszonych w 2018 w żadnym z miast wojewódzkich nie ogłoszono alarmu smogowego.