Polska elektrownia jądrowa to konieczność, aby zapewnić niezawodny system energetyczny [WYWIAD]

Polska elektrownia jądrowa to konieczność, aby zapewnić niezawodny system energetyczny [WYWIAD]

Atom zasili polską energetykę już w następnej dekadzie… Niedawno podjęto decyzję o budowie nie jednej, ale dwóch elektrowni jądrowych z wykorzystaniem technologii USA i Korei. Czy to dobra decyzja dla polskiej gospodarki? Jakie są korzyści takiego scenariusza? A wreszcie – skąd Polska weźmie paliwo jądrowe i ile będzie kosztowało? Na wszystkie wątpliwości związane z projektem rozwoju atomu w Polsce odpowiedział dr. inż. Andrzej Strupczewski, prof. Narodowego Centrum Badań Jądrowych i wiceprezes Stowarzyszenia Ekologów na Rzecz Energetyki Nuklearnej.   

Dlaczego musieliśmy tak długo czekać na decyzję w sprawie elektrowni jądrowej? 

Decyzja o budowie elektrowni jądrowej jest trudna dla każdego rządu, bo wydatki są duże, a zwrócą się dopiero w toku życia elektrowni. Wprawdzie  elektrownie jądrowe to tani prąd dla pokoleń, ale wydatki występują w czasie budowy, która trwa 5-8 lat, a z przygotowaniami łącznie – 10-11 lat lub dłużej. Tymczasem kadencja rządu to 4 lata, więc rząd podejmujący decyzję o budowie nie będzie zbierać owoców swej decyzji. Do tego dochodzi obawa przed protestami organizacji antynuklearnych oraz górników. Dlatego rząd polski podjął decyzje dopiero, gdy widać było, że bez energii jądrowej nie zdołamy zapewnić niezawodnego zasilania elektrycznego dla Polski.

Czy atom jest konieczny w transformacji energetycznej Polski? Dlaczego odnawialne źródła energii nie są wystarczającym rozwiązaniem?

Atom jest nam konieczny. Pokłady węgla są na wyczerpaniu, znajdują się głęboko, z każdym rokiem górnicy muszą schodzić głębiej pod ziemię, a to wiąże się ze wzrostem zagrożenia, ciężkimi warunkami pracy i kosztami. 

OZE nie wystarczą, bo słońce przerywa produkcję energii fotowoltaicznej 365 razy w roku, a wiatr wieje kiedy chce – nie wtedy gdy go potrzeba. Przerwy w pracy wiatraków sięgają od kilku godzin do kilku dni, są niezależne od naszych potrzeb, nawet w farmach wiatrowych na Bałtyku, gdzie zdarzają się przerwy w produkcji dochodzące do tygodnia. 

Niemcy są najlepszym przykładem niewystarczalności odnawialnych źródeł energii. Łączna moc nominalna z elektrowni wiatrowych i słonecznych tego kraju wynosi 126 000 MWe, podczas gdy maksymalne zapotrzebowanie to poniżej 70 000 MWe, a mimo potrzebują niezawodnych źródeł energii – elektrowni jądrowych lub opalanych węglem brunatnym, najgorszym paliwem dla środowiska i zdrowia ludzi. 

Co do  kosztów – moc pojedynczych wiatraków czy paneli jest mała, zarówno jak koszty wybudowania jednego wiatraka czy panelu są małe, ale przy tej samej mocy średniej łączne nakłady inwestycyjne na wiatraki o danej mocy są znaczne wyższe niż w przypadku elektrowni jądrowej. 

Pamiętamy, że średni współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej dla paneli fotowoltaicznych w ciągu roku to 0,11, a dla wiatru – od 0,20 średnio w Niemczech do 0,30 dla najlepszych lokalizacji na lądzie. Oznacza to, że aby dostać w ciągu roku moc średnią 1000 MWe z wiatraków musimy zbudować elektrownie wiatrowe o mocy od 3300 Me do 5000 MWe zależnie od ich lokalizacji. I potrzebujemy odpowiednio dużo stali, aluminium, betonu itd, znacznie więcej niż dla elektrowni jądrowej, w której współczynnik wykorzystania mocy wynosi 0,90.

Jak ocenia Pan podjętą przez rząd decyzję o wybraniu technologii Westinghouse?

Zaoferowany Polsce reaktor AP1000 jest bardzo dobry, z pasywnym bezpieczeństwem, nie wymagającym interwencji operatora nawet po awarii. W razie kompletnej utraty zewnętrznego zasilania elektrycznego reaktor AP1000 ma zapewnione własne chłodzenie przez 3 doby. Dzięki swej konstrukcji ma on też mniej rurociągów, zaworów i innych materiałów niż inne reaktory o tej samej mocy. 

Polacy zresztą  przyczynili się do doskonalenia konstrukcji tego reaktora. W 1990 r. po przerwaniu budowy Żarnowca, około 20 naszych specjalistów wysłaliśmy do Monroeville w USA, gdzie przez długie lata pracowali dla firmy  Westinghouse przy doskonaleniu prototypu tego reaktora zwanego AP600, a potem przy konstrukcji oferowanego nam dzisiaj reaktora AP1000. Projekt AP1000 spełnia wymagania dozoru jądrowego USA oraz wymagania firm energetycznych z Unii Europejskiej. Tak więc reaktor jest dobry. 

Natomiast problemem może być organizacja i prowadzenie robót, bo firma Westinghouse w ciągu ostatnich 20 lat obok sukcesów jak budowa dwóch elektrowni jądrowych w Chinach ma też na koncie dwie porażki przy budowie elektrowni jądrowych w USA. Rząd polski musi dołożyć starań, by  zapewnić dobrą organizację prac na budowie. Wiadomo, że całość robót ma prowadzić dobra firma Bechtel, ale szczegóły kontraktów pozostają do uzgodnienia. 

Jak Pan sądzi, dlaczego zdecydowano się na dwie elektrownie jądrowe? Czy planowane fundusze są wystarczające, aby pokryć te inwestycje? 

Każda z planowanych elektrowni będzie budowana na innych zasadach – AP1000 ma uzyskać finansowanie rządowe i poparcie rządu USA, natomiast koreańska będzie przedsięwzięciem prywatnym. Koreańczycy mogą poszczycić się zbudowaniem w Emiratach Arabskich elektrowni jądrowej Barakah z 4 blokami, z których dwa już pracują, pozostałe dwa są w budowie, a całość idzie zgodnie z harmonogramem i budżetem. Rząd zapewne dlatego zdecydował się na dwie różne technologie, bo w razie kłopotów jednej z  nich, druga będzie nas ratować. Jest to jednak rozwiązanie ignorujące doskonałe wyniki krajów, które budowały wszystkie reaktory według jednej technologii, np. Francji. 

Sprawa funduszy jest zawsze problemem, bo w grę wchodzą wielkie sumy. Nie wiem, jakie są oferty finansowe, ale trzeba się liczyć z ceną przynajmniej 4 miliardów USD za blok o mocy 1000 MWe. Ostateczna kwota jest wciąż tajemnicą handlową, ale istnieje szereg metod uzyskania potrzebnego finansowania. 

Jakie korzyści i zagrożenia może przynieść taki scenariusz rozwoju? atomu?

Rozwój atomu w Polsce to zdecydowane zmniejszenie emisji nie tylko CO2 (co jest oczywiste, bo elektrownie jądrowe nie spalają węgla), ale przede wszystkim emisji takich jak tlenki siarki, azotu, pyły i inne zanieczyszczenia powietrza. Jednocześnie to pewność zasilania, bo elektrownia jądrowa pracuje bez  przerw poza okresem wymiany paliwa, z góry planowanym i wynoszącym około 2 -3 tygodnie co dwa lata. Czyste powietrze, pewne zasilane sieci i niskie koszty energii to niewątpliwe zalety. 

Zagrożeń nie ma – ludność wokoło elektrowni jądrowych jest zdrowsza, niż pozostali przeciętni mieszkańcy w USA czy Francji. A bezpieczeństwo jest zapewnione. Awaria taka jak w Czarnobylu jest wykluczona, bo tak wadliwej konstrukcji nie dopuszczono by już od dawna w żadnym kraju poza Związkiem Sowieckim, a przed awarią taką jak w Fukushimie chronią układy zastosowane w reaktorach  III  generacji, jakie będziemy budować w Polsce.

Skąd Polska weźmie paliwo jądrowe? Czy jest szansa, że będzie produkowane w kraju? Ile będzie nas to kosztowało?

Paliwo jądrowe do reaktorów PWR – a takie będziemy budowali – produkuje Francja, USA i inne kraje. Uran można kupić w wielu krajach, bo wydobywa go chociażby Australia, Kanada, USA, Niger, Kazachstan, Rosja, Chiny. Nie wiążą się z tym żadne warunki polityczne, a cena uranu jest niska. Jego koszt wynosi około 5% kosztu energii elektrycznej produkowanej w elektrowni jądrowej. 

Polska nie będzie wydobywać uranu w naszych złożach, jest on zbyt tani na rynku międzynarodowym, a produkcja paliwa dla przewidywanej mocy polskich elektrowni jądrowych byłaby przedsięwzięciem na małą skalę i nieopłacalna. Koszt gotowego paliwa to około 10% kosztu produkowanej energii elektrycznej.

Kiedyś powiedział Pan, że atom w Europie cierpi na choroby wieku dziecięcego. Czy utrzymuje Pan to stanowisko? Jak ma się do tego potencjalny rozwoju energetyki jądrowej w Polsce? 

Po długiej przerwie w Europie i USA wznowiono budowę elektrowni jądrowych, ale już z reaktorami nowego, bezpieczniejszego typu, zwanymi reaktorami III generacji. Budowa reaktorów nowego typu zawsze na początku jest trudna i  droga, stąd opóźnienia w budowie reaktorów EPR w Finlandii i Francji. U nas będą budowane reaktory już sprawdzone i w budowie i w eksploatacji, np. w przypadku reaktora firmy Westinghouse byłby to reaktor nr. 7, a w przypadku reaktora koreańskiego – nr 9. Tak więc, gdy zaczniemy budowę,  problemy z budową będą już rozwiązane. 

Ponad 300 polskich firm ma doświadczenie w dostawach dla elektrowni jądrowych, więc ponad połowa prac będzie wykonywana przez Polaków. A że potrafimy, świadczy reaktor MARIA, całkowicie polskiej konstrukcji i polskiego wykonawstwa ( poza paliwem), który już od 1974 roku  pracuje bezpiecznie i niezawodnie, wytwarzając izotopy promieniotwórcze dla medycyny, w tym radioaktywny molibden, służący do produkcji technetu stosowanego w medycynie i pokrywający 10% zapotrzebowania światowego.

Małe reaktory modułowe czy elektrownie jądrowe – czego potrzebuje polska energetyka w tym momencie?

Małe reaktory modułowe, np. o mocy 300 MWe, są dobre dla zasilania zakładów przemysłowych potrzebujących takiej mocy. Natomiast gospodarka Polski potrzebuje 6-9 tysięcy MWe. Budowa małych reaktorów modułowych trwa krócej niż dużych elektrowni, ale zatwierdzanie raportu bezpieczeństwa, analizy lokalizacyjne i uzgodnienia z Państwową Agencją Atomistyki i Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska trwać będą też kilka lat. Koszt samej budowy może być mniejszy ( na MW mocy średniej), bo urządzenia będą dostarczane gotowe na miejsce budowy. 

Ale produkcja tych urządzeń też kosztuje. Firma dostarczająca je musi najpierw zbudować u siebie zakłady produkcyjne i wyprodukować te urządzenia, a to wymaga nakładów inwestycyjnych. Klient, kupujący taki mały reaktor, musi te koszty pokryć. W sumie, energia elektryczna z małych reaktorów modułowych będzie droższa, niż z dużej elektrowni jądrowej. Skoro u nas będziemy budowali duże reaktory już sprawdzone w budowie i eksploatacji, to będzie to gospodarczo tańsze, niż uzyskiwanie tej samej energii z małych reaktorów modułowych.

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.