Pożary buszu w Australii. Giną setki koali

Kilka dni temu świat obiegło nagranie, w którym jedna z mieszkanek Port Macquarie w Australii ratuje małego koalę z płomieni. Niestety zwierzę zmarło z powodu licznych poparzeń. Przypominamy, że koala jest dziś gatunkiem „funkcjonalnie wymarłym”

Australijska Fundacja Koala (AKF) opublikowała wiosną niepokojący raport, w którym wskazuje, że na wolności pozostało ok. 80 tys. koali. To urocze zwierzątko zostało uznane za gatunek „funkcjonalnie wymarły”, co oznacza, że jest narażony na choroby i nie jest w stanie samodzielnie się rozmnażać. Fundacja poprosiła rząd o wsparcie, jednak politycy uznali problem za wydumany.

Pożary buszu, który wybuchły w Nowej Południowej Walii, Australii Południowej, Queensland czy Victorii nie tylko pozbawiły ludzi domów, ale są także ofiary śmiertelne. Niestety ogień uśmiercił też zwierzęta. Światowe media obiegło video, na którym jedna z mieszkanek Port Macquarie ratuje małego koalę.

Byłam przerażona. Widziałam, jak wybiega z płomieni. Wyglądał tak bezbronnie, biegając po drodze – mówiła Toni Doherty.

Lekarze próbowali odratować mocno poparzone zwierzę. – Szacujemy, że jego szanse na przeżycie wynoszą 50%. Jego stopy są całkowicie spalone, ma poparzenia klatki piersiowej i brzucha. Został zabandażowany, podano mu antybiotyki – przekazywali weterynarze po przewiezieniu koali do placówki. Niestety koala Lewis zmarł kilka dni po bohaterskiej akcji kobiety. Obrażenia były zbyt duże i musiał zostać uśpiony.

Na terenie Nowej Południowej Walii naliczono ponad 60 pożarów, a temperatury na ich terenie sięgają 40°C. Rząd zapowiada wsparcie w wysokości 48 mln dolarów dla wszystkich poszkodowanych przez żywioł.

Naturalne środowisko dla koali jest już zniszczone w ponad 80%. Koala żywi się liśćmi eukaliptusa, którego jest coraz mniej. Wygląda na to, że w pożarach zginęło ok. 1000 przedstawicieli tego gatunku.