Trujący pellet sprzedawany przez oszustów zagraża mieszkańcom!

Do rządu trafiła skarga wystosowana przez wicemarszałka województwa małopolskiego. Tomasz Urynowicz domaga się skutecznej walki z nieuczciwymi producentami podrabianego pelletu drzewnego. Skala zjawiska jest zatrważająca – co roku do naszych domów trafia pół miliona pelletu, którego spalanie zagraża życiu i zdrowiu.

Zabójcze oszczędności

W poszukiwaniu tańszego źródła opału często decydujemy się na pellet drzewny od niesprawdzonych dostawców. Tymczasem okazuje się, że może on zawierać odpady z przemysłu meblarskiego zawierające toksyczne żywice oraz kawałki plastiku. Ministerstwo Klimatu zaznacza, że przestępcą jest nie tylko ten, kto ów pellet produkuje, ale również osoba, która nim pali i emituje niebezpieczne substancje do atmosfery.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Nie zawsze jednak chodzi o zmniejszenie kosztów. Często decydujemy się na biomasę ze względów ekologicznych, wierząc, że nasza decyzja pozytywnie wpłynie na środowisko. Dlatego zjawisko „chrzczonego” opału dotyczy przede wszystkim Małopolski. Skuteczne kampanie edukacyjne skierowane do społeczności oraz zakaz palenia węglem i drewnem zwrócił mieszkańców w stronę alternatywnych źródeł energii. Dlatego tak ważne okazuje się właściwe ukaranie oszustów, którzy wprowadzają konsumentów w błąd. Przypomina to sytuację, która przed kilku laty miała miejsce na stacjach paliw.

Lata temu stacje benzynowe eksperymentowały z paliwem, dopiero wysokie sankcje i ogólnokrajowe normy sprawiły, że klienci mają gwarancję, że w ich bakach jest tyle oktanów, za ile zapłacili. Nadszedł czas na kolejne paliwa – napisał do Ministra Klimatu Tomasz Urynowicz.

Brak odpowiedniej legislatywy

Wicemarszałek wskazuje również na to, że polski rynek pelletu drzewnego, będąc piątym na świecie, wciąż nie doczekał się odpowiednich regulacji prawnych. Rozporządzenie Ministra Energii sprzed dwóch lat dotyczy tylko pelletu węglowego, właściwie nieobecnego w naszym kraju. Dlatego wszelka kontrola nad normami ekologicznymi biomasy praktycznie nie istnieje. A fabryki produkujące meble, wytwarzając pellet, pozbywają się szkodliwych odpadów. I jeszcze na tym zarabiają, bo nie muszą ponosić kosztów utylizacji.

Szara strefa pelletu

Nieuczciwa konkurencja powoduje, że producenci wysokowartościowego pelletu wolą sprzedawać go za granicę, a w Polsce zwykle handluje się po prostu zmielonymi odpadami. 

Przed pandemią praktycznie 80 proc. naszej produkcji szła na eksport do Włoch, Austrii, Danii, Francji czy Niemiec. Teraz eksportujemy tam ok. 60 proc. całej produkcji — mówi Adam Sarnaszek, prezes zarządu Polskiej Rady Pelletu. 

Niestety kontrola czarnego rynku biomasy jest praktycznie niemożliwa. Do wszczęcia postępowania jest potrzebne zeznanie poszkodowanych, a o nietrudno, bo nabywca również ponosi karę grzywny. I tak błędne koło się zamyka. 

Na odpowiedź rządu w sprawie odezwy wicemarszałka jeszcze czekamy.

Źródło: money.pl