Ustawa o OZE stoi na przeszkodzie elektrowniom wiatrowym

Nowelizacja ustawy o OZE utrudni instalacje używanych elektrowni wiatrowych, ponieważ modyfikuje zasady przydzielania koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii.

Projekt nowelizacji ustawy początkowo zakładał, że inwestorzy będą mieli czas do początku 2021 roku na otrzymanie koncesji na budowę elektrowni wiatrowych. Podpisana nowelizacja informuje o niemożliwości otrzymania koncesji już od 2020 roku. Mirosław Kulak, prezes Polskiej Izby Małej Energetyki Odnawialnej (PIMEO), podkreśla w rozmowie z portalem gramwzielone.pl, że zmiana terminu nie została skonsultowana z branżą i jest krzywdząca dla inwestorów, którzy w rozpoczętym już procesie inwestycyjnym ponieśli już duże koszty. Inwestorzy mogą stracić prawo do uzyskania koncesji i rozpoczęcia planowanej inwestycji, jeżeli planują wykorzystać urządzenia mające więcej niż 6 lat – dotyczy to również inwestycji będących w budowie.

Deweloperzy wskazują na niezgodność wprowadzonego zapisu z Konstytucją RP

Mirosław Kulak zaznacza, że wprowadzenie do ustawy o OZE zapisu, który uniemożliwia uzyskanie pozwolenia na budowę elektrowni wiatrowej, jest sprzeczne z zasadą swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej. PIMEO w wysłanej do prezydenta Andrzeja Dudy petycji wskazało, że „nie ma żadnego uzasadnienia proponowanej zmiany, jak również nie zostały przeprowadzone jakiekolwiek analizy w tym zakresie (…) ustawodawca w przepisach intertemporalnych dał jedynie 4 miesiące na uzyskanie koncesji w zakresie wytwarzania energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, co jest rażąco krótkim terminem”. Prezydent nie odniósł się do zastrzeżeń Polskiej Izby Małej Energetyki Odnawialnej i złożył swój podpis pod nowelizacją ustawy o OZE. PIMEO przygotowuje w tej sprawie skargę do Komisji Europejskiej.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Polska tonie w korkach

W Polsce na 1000 mieszkańców obecnie przypada aż 600 samochodów, co stanowi duży problem, jeśli chodzi o organizacje ruchu drogowego. Przez ostatnie 25 lat ilość samochodów wzrosła aż trzykrotnie. Państwo nie jest w stanie przystosować infrastruktury drogowej w tak krótkim czasie. – Jesteśmy narodem wyjątkowo zmotoryzowanym – samochodów używamy częściej niż obywatele Europy Zachodniej – mówił w rozmowie z Pap-em dr Bartosz Bartosiewicz.