W Botswanie wydano zgodę na strzelanie do słoni

Botswana to państwo leżące w południowej Afryce, graniczące z RPA i nie posiadające dostępu do morza. Dotychczas uchodziło za stolicę słoni afrykańskich, ponieważ żyje tam 1/3 populacji w skali kontynentalnej, co przekłada się na około 130 tys. osobników. Wkrótce ta liczba może drastycznie zmniejszyć się, bo rząd wydał zgodę na odstrzał.

Według naukowców w Afryce przed erą kolonizacji europejskiej żyło około 20 mln słoni. W 1976 roku populacja zmalała do 1,3 mln. Badania GEC, opublikowane w sierpniu 2016 roku w artykule „Continent-widesurveyrevealsmassivedecline in Africansavannahelephants”, poświadczają, że liczba ssaków w czasach współczesnych wynosi zaledwie 352 tysięcy. Pomimo tego w Botswanie zniesiono ochronę gatunkową.

Zniesienie ochrony słoni w Botswanie – dlaczego do tego doszło?

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) umieściła słonia afrykańskiego na „czerwonej liście” jako gatunek zagrożony wyginięciem. Głównym powodem wymierania jest… człowiek, m.in. turyści i kłusownicy. Dla jednych polowania są rozrywką, dla drugich lukratywnym biznesem. Szacuje się, że corocznie kłusownicy zabijają około 30 tys. zwierząt.

Teraz na wskutek kurczenia się naturalnych stanowisk, słonie stały się niestety problemem dla mieszkańców Botswany. Niszczą uprawy, zapasy wody, a nawet ranią zwierzęta i ludzi. Zniesienie zakazu strzelania do słoni konsultowano z władzami lokalnymi, organizacjami pozarządowymi i społecznością lokalną. Na początku roku rząd Botswany zezwolił nie tylko na odstrzał, ale także na wykorzystanie mięsa słoni jako karmy dla zwierząt domowych.

Ekologowie ostrzegają, że nowa regulacja prawna może doprowadzić do wyginięcia gatunku. Zagrożeniem są nie tylko kłusownicy i lokalne społeczności. W najbliższych latach można spodziewać się także masowego napływu żądnych wrażeń… turystów i rozwoju krwawego procederu myśliwskich safari.