Wiadomości OZE Zanieczyszczenie rtęcią znakiem rozpoznawczym elektrowni węglowych? 11 kwietnia 2018 Wiadomości OZE Zanieczyszczenie rtęcią znakiem rozpoznawczym elektrowni węglowych? 11 kwietnia 2018 Przeczytaj także Publicystyka Rada Pokoju Trumpa. Co to oznacza dla Europy i Polski Kiedy politycy mówią o pokoju, większość ludzi chce wierzyć, że chodzi o coś dobrego i potrzebnego. Wojny, napięcia i strach stały się codziennością, więc każda inicjatywa zapowiadająca rozmowy i porozumienie brzmi jak promyk nadziei. Problem zaczyna się wtedy, gdy za hasłem „pokój” kryje się układ, którego zasady nie są jasne, a realna władza skupia się w rękach jednego lidera. Energia jądrowa Koniec 40-letniego zakazu? Dania rozważa powrót do atomu Po czterech dekadach zakazu wykorzystywania energetyki jądrowej w skandynawskim kraju, toczą się polityczne dyskusje by dokonać ponownego przełomu w polityce energetycznej. Rząd Dani w zeszłym tygodniu ogłosił, że rozpocznie analizę wykorzystania SMR-ów, jako uzupełnienia dla imponującej w tym kraju produkcji OZE. Zanieczyszczenie rtęcią stanowi jedną z głównych przyczyn poważnych zatruć, chorób układu moczowego oraz zgonów. Z tego faktu nie zawsze zdaje sobie sprawę ludność zamieszkująca tereny w bezpośrednim sąsiedztwie elektrowni węglowych, takich jak Loy Yang B w dolinie Latrobe w Australii. W ciągu zaledwie 12 ostatnich miesięcy zanieczyszczenie rtęcią w powietrzu wzrosło na tym terenie o 37% – wynika z corocznego krajowego badania emisji toksycznych. Elektrownia Loy Yang B, spalająca węgiel brunatny, wyprodukowała ponad 640 razy więcej zanieczyszczeń niż jej odpowiednik znajdujący się w pobliżu Newcastle w Nowej Południowej Walii, który cechuje się trzykrotnie większą wydajnością energetyczną. Reklama „Ta niepokojąca dysproporcja między dwiema elektrowniami konwencjonalnymi jest przykładem na to, że państwowe organy regulacyjne w Australii nie są w stanie właściwie kontrolować zanieczyszczenia powietrza”, powiedział dr James Whelan z Environmental Justice Australia. Whelan jest autorem badań dotyczących zanieczyszczenia we wspomnianych elektrowniach. Jest także krytykiem rządowych agencji kontrolujących powietrze, bo według niego nie wywiązują się one z tego obowiązku należycie. Postuluje ponadto, aby elektrownie w Australii zostały objęte nowymi technologiami kontroli emisji, które zmniejszą uwalnianie toksyn nawet o 90%. „Nie możemy pozostawić czegoś tak ważnego, jak kontrola zanieczyszczenia powietrza, agencjom rządowym”, powiedział. Loy Yang B jest jedną z pięciu najbrudniejszych elektrowni węglowych w kraju. Trzy kolejne – AGL Loy Yang, Yallorn i niedawno zamknięte Hazelwood, również znajdują się w dolinie Latrobe. Wszystkie wymienione siłownie odpowiadają za 97,4% emisji pyłów PM 2,5 w dolinie i 94% emisji PM 10, a także za 99% zanieczyszczeń dwutlenkiem siarki i dwutlenkiem azotu. OECD szacuje, że wysoka emisja pyłów PM 2,5 ma bezpośredni związek ze śmiercią setek Australijczyków rocznie. Źródło: The Guardian Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.